sobota, 1 lipca 2017

Rozdział dziewiąty i udawajmy, że nie było żadnej przerwy, ok? Wpis dla fanów podsycania własnej nienawiści do Jelonka, ale niech ktoś spróbuje go nie lubić to wykastruję :) (wstępnie zredagowany więc mogą być błędy, ale chciałam się posrać ze zniecierpliwienia i wrzuciłam)

- Ethan, zamieniasz się w kurę domową. Niedługo zaczniesz wygrzebywać robaki z ziemi. 
- No widzisz? Jaki ja pożyteczny! Codzienna porcja świeżych jajek prosto z mojej odbytnicy. 
- Brzmi przepysznie. Mogę jeden? 
- Nie, nie możesz, to dla...

Dla Heatha. Kat wpakowała sobie do ust naleśnika z serem, a ja poczułem, że kręci mi się w głowie.
Ja pierdzielę, chyba zdycham. Potrzebowałem wytchnienia, ale nie miałem na to czasu. Za mało spałem. Za mało jadłem. Drzemałem kilka godzin po pracy i od razu szedłem do garów. Kat miała rację. Zamknąłem się w kuchni i po kilku tygodniach niedosypiania padałem na pysk. 
Pierdolony perfekcjonizm.

- Słodki jeżu, jakie dobre. Ethan, to jest złoto. Ethan?
Usiadłem ciężko przy stole i otarłem czoło z potu. Cały się kleiłem. Ja pierdzielę, ale syf. Kat oblizała szybko palce i podała mi szklankę wody. 
- Ethan, źle się czujesz?
- Trochę mi gorąco. 
- Otworzyć okno? 
- Tak. 

No już, Ethaś, licz do dziesięciu. Będzie dobrze. To tylko przemęczenie. Poczułem na plecach podmuch zimnego powietrza i odetchnąłem z ulgą. Cholera jasna, tyle samotnych matek zapierdziela non stop na swoje dzieci, a ty nie możesz paru obiadków ugotować? Boże, Ethan, weź się w garść. 
Po prostu brakowało mi snu. Jak Heath wyjdzie ze szpitala to wszystko to odrobię.
Na pewno. 

- Ethan, chodź do okna, pooddychasz trochę.
- Muszę zrobić nuggetsy. 
- Pieprzyć nuggetsy! Ethan, przecież ty ledwo stoisz na nogach.

Trudno! 
Oddychałem szybko i płytko, żeby opanować mdłości. Boże, ale ze mnie miękka dupa. Miałem dość zapachu żarcia. Nie mogłem na nie patrzeć. Gdyby nie to, że obiecałem, wypieprzyłbym to wszystko w cholerę
Obiecałem. 
No właśnie. 
Samemu sobie. Nosiłem Heathowi posiłki tak długo, że teraz nie mogłem tak po prostu go zostawić. To by było... Nie wiem. Podłe? Bezczelne? Wiedziałem, że nic mu nie byłem winien, ale przecież czekał. 
Czekał, a ja ciągle bałem się, że mi braknie czasu. Albo że tym razem zrobię coś, co mu nie zasmakuję. Albo że spierdolę. Przesolę. Przypalę. Tyle rzeczy mogło pójść nie tak. Chyba popadałem w jakąś paranoję.
Jebać to.  
Po prostu nie chciałem go rozczarować. Nie chciałem, żeby się na mnie zawiódł. 

Czułem, że się od tego uzależniam. To była czysta, egoistyczna przyjemność.
Chciałem przychodzić do niego i słuchać jak bardzo mu smakuje. Jaki jestem wspaniały i jak bardzo mi dziękuje, że to wszystko dla niego robię. Chciałem słuchać pochwał i podziękowań, chciałem żeby powtarzał, że nie wie, co by be ze mnie zrobił. Bez przerwy podnosiłem sobie poprzeczkę, a potem musiałem starać się coraz bardziej. To było uzależniające. Ilekroć od niego wychodziłem, czułem się jak na haju. 
To mnie odurzało.
Nakręcało. 
Motywowało jak cholera. 
Biegłem do Heatha, karmiłem go a potem jakby mi wyrosły skrzydła. To było niesamowite uczucie. 

Chciałem być potrzebny. Ważny, kochany i zajebisty. Tak działał mój mózg. Nie mogłem nic na to poradzić. Karmiłem swoje ego kolejnymi obiadkami, a Heath cieszył się jak dziecko i zjadał widelec za widelcem. Moje ciało czuło się koszmarnie, ale było mi lekko na duchu. Nie mogłem sobie tego odpuścić. Nie mogłem zrezygnować. Potrzebowałem tego jak powietrza. Po raz pierwszy od długiego czasu, przez kilka godzin dziennie czułem się całkowicie spokojny. 

- Ethan, nie odpływaj. Może chcesz się położyć?
- Nie. Nuggetsy. 
Wiedziałem, że się opłaci. Miałem dość, chciało mi się wyć z gorąca, ale wiedziałem, że będzie warto. 
- Pieprzyć kurczaka! Co ty jesteś?! Człowiek-catering?! 
- Kat, przecież obiecałem...
- Gówno prawda. Zadzwoń do niego i powiedz, że źle się czujesz.
- Jasne! - uniosłem się i poczułem, że tępy ból przeszywa mi czaszkę. - Niby jak ma odebrać ze złamanymi rękami? 
- To daj mu te naleśniki na kolację. 
- Nie, nie dam, bo...

Bo nie. Narzuciłem sobie pewien poziom i nie mogłem już zejść niżej. Nie chciałem, żeby czekał na deser i nagle dowiedział, się że nie ma. Chciałem, żeby był tak samo zachwycony jak zawsze. Albo bardziej. Moje ego miało obżerać się komplementami i walić konia nad jego zachwytem, a nie zadowalać się byle czym. 
Nie zjebię tego. 

- No dobra - westchnęła. - Ale pomyśl nad tym.
- Jasne. 
Codziennie myślałem, ale nie było takiej opcji. Nie przekona mnie. Ni chuja.
- Pomóc ci ze zmywaniem? 
- Eeee... Nie wiem?

Trochę mnie zaskoczyła. Minęło sporo czasu, a ja dalej nie potrafiłem jej rozgryźć. Była dziwna. Trochę chłodna, całkiem miła, zdystansowana i milcząca. Enigmatyczna. Twarda. Nieufna. Przy Isaacu stawała się bardziej krucha i wrażliwa, ale i tak rzadko okazywała uczucia. Ja taki nie byłem. Wkurzałem się i frustrowałem, bo nie miałem pojęcia, czy mnie lubi. Nienawidziłem tego uczucia. 
Bo ja ją lubiłem. 
Miałem nadzieję, że nie miała nic przeciwko mnie. 


 - Jak chcesz możesz umyć ten duży garnek - odparłem, czując jak powoli odzyskuję siły.
- Umyję.
- Dzięki, Kasiu.
- Kasiu? - zdziwiła się. 
- No co? Ładnie brzmi. 
Patrzyła na mnie przez chwilę, a potem odkręciła kran i zaczęła zmywać. 
- Mama tak na mnie mówi. 
- No widzisz! Możesz się teraz poczuć jak w domu. Też jest taka napalona jak teściowa?

Rodziców Isaaca poznałem tydzień wcześniej. Nie miałem wyboru. Chciałem zaszyć się w pokoju i udawać, że nie istnieję, ale wyciągnęli mnie, wymiętosili i nakarmili smażoną kapustą. No cóż. 
Dlaczego się tego nie spodziewałem?

- Moja mama jest bardziej... - zawahała się. - Opanowana. 
- Oschła.
- Raczej niewylewna.
- Czyli oschła - podsumowałem. - Nie martw się, jak tylko do nas wpadnie, to usmażę jej pączki i stanie się cieplutką, mięciutką mamusią. 
- Nie wpadnie, jest w więzieniu. 

Aha.
Także no.  
Nie było nuggetsów. 

***

Heath nie powiedział, że mu smakuje. Ani razu. Nie zrobił nawet podekscytowanej miny, po prostu zjadł wszystko z widelca, pomlaskał, przełknął i otworzył usta po więcej. Czekałem jak głupi, ale nic nie skomentował. Nic.
NIC.

No dobra, w porządku. 
Raz jest gorzej, raz jest lepiej, trzeba się umieć z tym pogodzić.
No bo co? To nic wielkiego, prawda? Pewnie po prostu mu nie smakuje.Trudno. Przynajmniej się starałem. Staranie się jest najważniejsze. 
Chyba.

Zacisnąłem szczękę i gwałtownie nadziałem makaraon na widelec.

Noż, kurwa jego mać!
Wiedziałem, że coś jest nie tak. Dałem za mało pieprzu, a przecież wiedziałem, żeby dać więcej! Dlaczego nie mogłem pomyśleć o tym wcześniej?! Ethan, debilu, pierwszy raz kluski gotujesz? Nie wiesz jak to się robi? 
Nie chciałem dać po sobie poznać, ale czułem się cholernie rozczarowany. Brak reakcji to też reakcja. Nie chciał mi powiedzieć, że spieprzyłem to po prostu nic nie mówił. Bo wcześniej to robił. Cieszył się jak prosię w błocie i zjadał wszystko w kilka minut. A teraz? Teraz nawet na mnie nie spojrzał. Czułem, jak wszystko piecze mnie od środka i miałem ochotę wyjść stąd i nie wrócić. Cholera, Ethan, przecież to taka pierdoła. Następnym razem postarasz się bardziej.
Postarasz się, prawda?
Trzeba się było, kurwa, starać teraz!  

- Wiem, że jestem dzisiaj do dupy, po prostu mam dziwny humor. 
- Dziwny? - Drgnąłem.
- Raczej gorszy niż lepszy. 
- To znaczy? 
Boże, Ethan, nie sraj po gaciach, on po prostu ma kiepski dzień. Po prostu. Możesz przestać panikować. 
Jebany egoista.
- Wczoraj dowiedziałem się, że ta babka żyje - rzucił nagle, patrząc tępo w ścianę.   
- Jaka babka?
- No ta z tira. Ta co we mnie wjechała. 
- To była kobieta? 
- No. Nieźle, nie? Żyje, ale będą amputować jej obie nogi. Obie! Ja pierdzielę. 
Heath z powrotem wbił wzrok w ścianę i znowu się zamyślił.
Czułem się... Dziwnie. Nie wiedziałem, co powiedzieć. No bo co, kurwa? Że dobrze? Niedobrze! Heath nie wyglądał na kogoś, kto byłby z tego powodu szczęśliwy. Daniel wspominał, że zadręczałby się, gdyby umarła.
Ja pewnie też. 
- To dobrze, że żyje - odparłem w końcu, siląc się na pozytywny ton. 
- Dwie nogi, Ethan. Nogi! Obie. Co innego złamać, a co innego... No wiesz. Mieć uciachane. 
- Wiem, ale nie myśl o tym. Upiła się albo naćpała, to teraz ma za swoje. 
- No właśnie nie. Podobno nie. Podobno była w pracy i zasnęła za kierownicą. Jak można być w pracy i zasnąć za kierownicą?!


Znowu zaczęła mnie boleć głowa.
Cholera, Ethan, pociesz go jakoś. 

- Nie wiem, co o tym myśleć - westchnął i przełknął głośno ślinę. - Chciałbym się wkurwić, ale jakoś... Nie mogę. 
- Rozumiem. 
- Ja nie rozumiem. To wszystko jest... Ja pierdzielę, Ethan. Zmieńmy temat. Wiedziałeś, że da się obsługiwać smartfon nosem?
Chyba nie chciał się dołować. Może nie lubił siedzieć w przygnębiającej atmosferze. Ja nie nie lubiłem. Czułem się wtedy głupio i niezręcznie, więc odetchnąłem z ulgą. 
Boże, ale jestem ignorantem. Powinienem mu współczuć, a chciałem tylko, żeby przestał gadać.
Jak tylko wrócę, idę spać. 

- Nie wiedziałem - odparłem, bez entuzjazmu, ale chyba nie zauważył. 
- No widzisz! Ja też nie wiedziałem, ale teraz wiem. Kurwa, Ethan, o tylu rzeczach człowiek myśli jak nie może sobie zwalić. 
- Na przykład?

Heath popychał pierdoły bez końca, a ja czułem, jak wyładowują mi się baterie. Nie miałem już motywacji. Nie miałem czym się nakręcać. Moje ego nie mogło upaść się do rozmiarów kuli ziemskiej i nagle straciłem wszystkie siły. 
Cholera, Ethan, weź się w garść. Chociaż udawaj, że go słuchasz.

- Na przykład weźmy takie priorytety. Kiedyś myślałem że chciałbym móc codziennie brać twarde narkotyki i mieć robota do ciągnięcia pały. A teraz? Teraz chciałbym do końca życia móc podrapać się po jajkach. 
Uśmiechnąłem się mimowolnie i wróciłem do karmienia. 
- Bez obaw, wyzdrowiejesz i znowu będziesz chciał robota. 
- Też tak myślę. Tak naprawdę to nadal bym chciał, ale drapanie trochę bardziej. 
- Aha. Pomóc ci? 
- Teraz to mi się nie chce. Ale jak bardzo chcesz to możesz pomóc mi... - uśmiechnął się tajemniczo. - Inaczej. 
- To znaczy? - zdziwiłem się. 
- Nie wiesz?
- Nie wiem. 

Cholera, chyba miałem dziwne przeczucia. Chore. Zboczone. Ja pierdolę, Ethan, przecież to absurdalne. Nie może mu chodzić o coś takiego. Nie zwaliłeś sobie porządnie, że masz takie skojarzenia? 
Heath pewnie chciał, żeby mu poprawić poduszkę, a ja....

- Znam tę minę. - Uniósł brew. - Masz zboczone myśli.
- Nieprawda!
Cholera, serio?! To widać?!
- Kłamczucha. Przecież wiem. Ślinka ci cieknie, powiesz o czym myślisz?
- Heath, przestań.
- Dlaczego?
- Bo to... - Chyba się zaczerwieniłem. - Nie wiem. Dziwne?
- Nie kręci cię seks na szpitalnym łóżku? Myślałem, że jesteś bardziej wyuzdany.
Ja pierdzielę. Heath, naprawdę? 
- Nie jestem. Chyba.
- Chyba?
- Heath, nie wiem! Przestań!
- Co mam przestać? - Przygryzł wargę. - Nie chcesz dać upustu swoim zboczonym fantazjom? Daj spokój, wiem, ze takie masz. 
- Na pewno nie mam ich o ruchaniu na oddziale. 
- Ale mógłbyś mieć. - Spojrzenie miał tak przenikliwie, że aż mnie przeszły dreszcze. - Ethan, powiedz. Naprawdę nie chcesz zaszaleć? 
- Naprawdę.
Chyba.
Nie wiem!
- Szkoda. W końcu całkiem nieźle się zgrywamy, nie? 

Nieźle?
Patrzyłem na niego czerwony jak burak, a Heath zrobił zalotną minę i zamruczał jak kot. 
Jak kot!
Ja pierdzielę. Naprawdę mu odbiło. To chyba oczywiste, że tego nie zrobię?!
Aż mi zaschło w gardle. 
Co miał na myśli, mówiąc, że się zgrywamy?

- Posłuchaj, ja... - zacząłem i poczułem, jak robi mi się gorąco. - Muszę na chwilę... 
- Jasne. Będziesz trzepać beze mnie, to się dopiero nazywa...

Nie słuchałem. 
Gwałtownym ruchem otworzyłem drzwi i pobiegłem do łazienki. 

***

Zamknąłem się w kabinie i usiadłem na sedesie. Ja pierdolę! On tak serio? Naprawdę jest aż taki perwersyjny?
Cholera jasna, Heath! 
Mózg ci zjełczał od niedoruchania?!

Niby co ja mam teraz zrobić? Pójść do domu i nic mu nie powiedzieć? Wrócić i ujeżdżać go na łóżku, aż wpadnie jakaś stara pielęgniarka i wypieprzy mnie za okno? Boże, Heath, kim ty jesteś? Naprawdę aż tak bardzo mu się chciało? No dobra, rozumiem, nie mógł sobie zwalić, ale... 
Serio?! Tutaj?! W szpitalu?! Odbiło mu, czy co?!
Oczywiście, że nie mogłem tu tego zrobić. Boże, przecież to chore! Muszą być jakieś przepisy, zakazujące seksu w szpitalu. A kamery? Monitoring? Na pewno nieźle bym za to oberwał. Bo on pewnie nie. Kto by ruszał człowieka ze złamanymi rękami? 
Cholera. 
No już, uspokój się, Ethan, pewnie tylko żartował. Tak, na pewno robił sobie jaja. Jak można nie robić sobie jaj w takiej sytuacji?! 
Tylko że to Heath. Nie miałem pojęcia, czego się po nim spodziewać. A jak nie żartował? A jak naprawdę tego ode mnie oczekuje? Może nie byłoby tak źle? Kurwa, przecież chciałem, żeby mnie podziwiał! Chciałem zrobić na nim wrażenie, nie wiem, czemu aż tak mi na tym zależało. Może to nie był taki zły pomysł? Cholera, Ethan, od kiedy odmawiasz ludziom seksu? 
Nie miałem pojęcia, co robić. Wyszedłem i przemyłem twarz lodowatą wodą, ale to ani na moment nie ostudziło moich nerwów. 
Jezu, seks w szpitalu. Przecież to absurdalne. Na szpitalnym łóżku. Zawsze miałem przy sobie prezerwatywę i saszetkę z lubrykantem, ale nigdy bym nie pomyślał, że można ją zużyć w ten sposób. 
Nie, do cholery, to niedorzeczne. 
Ja pierdzielę, dlaczego ja w ogóle się nad tym zastanawiam? Powinienem pójść i powiedzieć, że nic z tego, albo obrócić wszystko w żart. Tak, to by było najlepsze. Udawać, że propozycja nie padła i spokojnie wrócić do domu. 
Nie chciałem go zawieść.

Kurwa mać. 

***

Wróciłem roztrzęsiony i gotowy odmówić. Chyba. Najwyżej będzie rozczarowany, a ja zapadnę się ze wstydu. 
Jesteś mu to winien.
Nie, nie jestem. 

- Co ty taki rumiany? - Wyszczerzył się jak głupi i przechylił głowę. - Wyglądasz jakbyś się bawił w tej łazience. Ładnie to tak beze mnie?
- Nic nie robiłem. Heath, daj spokój.
Czułem dziwne podniecenie. Nie mogłem tego opanować. Kurwa mać, przecież ja nie umiem odmawiać!o teraz?
Cholera, a może nic nam się nie stanie?
Nie bądź taki sztywny.
- I co? - Zmrużył oczy. - Przemyślałeś? 
- A jak ktoś tu wejdzie? 
- Co?
Co?! 
Jezu, Ethan, miałeś odmówić!
Cholera, nie mogłem. Po prostu nie mogłem. Tak bardzo nie chciałem go zawieść. Tak bardzo nie chciałem wyjść na nudną, sztywną pizdę, która nie umie na moment wyluzować. 
- Jeśli myślisz o tym, o czym ja bym chciał, żebyś myślał, to w tych godzinach jeszcze tu nikogo nie widziałem. 
- Cholera, Heath to... - Wypuściłem nerwowo powietrze, a potem usiadłem przy nim i zacząłem zdejmować mu spodnie. 

Kurwa mać, przecież to bez sensu!
Brawo, Ethan! Asertywność godna podziwu!

Nie patrzyłem mu w oczy. Byłem zażenowany i spuchnięty ze stresu, ale wiedziałem, że już nie mogę się wycofać. Może nie będzie tak źle? Jezu, Ethan, miałeś gorsze seksy niż ruchanie na szpitalnym łóżku. Lepiej ci na śmietniku niż w szpitalu? 
No właśnie. 
Ostrożnie uniósł biodra, a ja zsunąłem mu te piżamowe gacie. Nic nie mówił. Nic nie skomentował.
I dobrze!Niepewnie chwyciłem członek i zacząłem nim poruszać. 

Cholera, ta sytuacja była... Nie wiem. Kosmiczna? Nienormalna? Chora? Czułem się kurewsko przerażony, ale jednocześnie miałem wrażenie, że... Ja pierdolę. Podniecam się? Tak troszeczkę. Bardzo lekko. To w zasadzie było bardziej psychiczne pobudzenie niż chcica, ale nie czułem się już ani odrobinę śpiący. 
Nic. Zero. 
Każdy zmysł pracował na najwyższych obrotach. 

Pewniej chwyciłem sterczącego fiuta i zacząłem go masować. Od razu zrobił się twardy. Momentalnie. Cholera, czyżby był aż tak wygłodniały? A może sama ta gadka już go nakręciła? Minęło kilka chwil i też zacząłem czuć delikatne ciepło. Bawiłem się jego penisem, dotykałem go i ściskałem, a Heath przymykał oczy i zaczynał się rozluźniać. 
Bo wcześniej był spięty. Nawet nie zauważyłem. 
Może naprawdę tego potrzebował?

Pochyliłem się ostrożnie nad łóżkiem i wsunąłem członek do ust. Cholera. Ten smak i zapach. Zaszumiało mi w głowie, a przez kręgosłup przeszedł palący dreszcz. 
Robiłem co mogłem. Ssałem, lizałem, drażniłem czubkiem języka, a potem zacząłem delikatnie obciągać. Niezbyt głęboko, ale za to mocno i dokładnie. Chciałem się postarać. Skoro i tak stresowałem się jak głupi, chciałem przynajmniej, żeby jemu było dobrze. 
Było.
Czułem, jak próbuje poruszać biodrami i z satysfakcją słuchałem, jak powstrzymuje jęki. Opanowywał się. Oczywiście, że tak. Miałem nadzieję, że nie miał zamiaru wydzierać się na cały szpital, kiedy będę go ujeżdżać. 
Ujeżdżać. 
No właśnie. 
Boże, co my właściwie robimy?! Przecież to absurdalne!

Pieściłem palcami jajka i krocze, a potem znowu skupiałem się na fiucie. Chciałem go ssać najlepiej jak umiałem. Bo umiałem nieźle. Chciałem wycisnąć z siebie tyle, ile tylko byłem w stanie. 
Chyba nie szło mi najgorzej. Jazu, co za ulga. 
Wziąłem głęboki oddech i spróbowałem wziąć go po samo gardło, ale w ostatniej chwili wycofałem się i wypuściłem członek z ust. Nie byłem w tym najlepszy, ale chciałem być. Chciałem mu pokazać, że umiem i że mam odwagę. 
Tak. 
Byłem coraz bardziej zmotywowany. 
Kiedy przestałem go ssać, stęknął niezadowolony, ale pocałowałem go w usta i zacząłem trzepać. Nie wiem, czemu, to zrobiłem. Śmiał się i stękał w moje usta, ale nie zamierzałem przestać. Chciałem go uciszyć. Chciałem, żeby nikt nam nie przerywał, bo naprawdę zaczynałem się nakręcać. 
Kurwa, Ethan, powinieneś to robić częściej. Może teraz oprócz bycia darmowym kucharzem będziesz jeszcze darmową dziwką?
Boże, co za kosmos. 

- Possiesz jeszcze trochę? Tak dobrze ci szło.
- Boże, co za suka - zaśmiałem się i mimowolnie ściągnąłem bluzę. - Nie possę już, co za dużo to nie zdrowo. 
- Żartujesz, chyba, że zostawisz mnie tak i...

Nie dokończył, bo wyciągnąłem prezerwatywę i zacząłem naciągać mu ją na penisa. To było szaleństwo, ale chciałem. Kiedy ssałem, lizałem i bawiłem się jajkami, czułem, że był zachwycony. Chciałem, żeby był zachwycony jeszcze bardziej. 
Chciałem, żeby był ze mnie dumny.
Cholera. 
Ostrożnie oblizałem wciśniętego w gumkę fiuta, a potem obsmarowałem go lubrykantem. Nie było tego dużo, ale lepsze tyle niż nic. Przecież zawsze sobie jakoś radziłem. Czasem nawet na samej ślinie. Zsunąłem spodnie najdelikatniej jak mogłem i ostrożnie nasadziłem się na fiuta. 

Kosmos. 
Absurd. 
Heath, błagam cię, co my robimy?!

Trochę bolało, ale to nic. Nie szkodzi. Wytrzymam, przecież bywało gorzej, nie? Poruszyłem lekko biodrami i poczułem jak twardy fiut wślizguje się tępo do środka. Jezu, czym ja się tak podniecałem? Jego jękami? Napięciem? Strachem? 
Miałem w dupie dobre obyczaje. 

To było cholernie dziwne uczucie, ale palące aż do szpiku. Odurzające, niespokojne, wyraziste i ostre. Nigdy nie czułem nic podobnego. Podobało mi się? Może. 
I wtedy spojrzałem na Heatha. Na jego twarz. Oczy. Ciało. Był rozczochrany, zlany potem, napalony jak cholera. Szczerzył się, wybuchał śmiechem, a potem znowu marszczył czoło i zaciskał zęby. 
Wzdychał. 
Sapał. 
Wił się. 
Byłem dumny jak cholera. Wszystko przestało się liczyć. 
Niech sobie włazi tutaj kto chce!
Niech patrzą!

- Jesteś niesamowity - wysapał, a potem jęknął tak głośno, że aż brakło mi powietrza.
Chciałem, żeby to mówił. Czułem się, jak jebany narcyz, ale chciałem, żeby powtórzył to jeszcze raz. 
I powtarzał. Szeptał mi w usta jaki jestem cudowny, a ja przyśpieszałem, bo czułem się szczęśliwy, jak cholera. 
Połechtany.
Doceniony. 
To było zajebiste uczucie. 

Seks był namiętny, dziki i kosmiczny. Członek ślizgał się w środku, sięgał głęboko i drażnił, a ja miałem wrażenie, że jeszcze chwila i zacznę krzyczeć. 
Nie, nie mogłem krzyczeć. 
Jezu, opanuj się Ethan. 
I tak z trudem uciszałem Heatha. 

Bo uciszałem. Opierałem mu ręce na klacie i całowałem niemal bez przerwy. Mocno. Mokro. Głęboko i drapieżnie.
Szalenie. 
Cholera jasna. 
Poruszał biodrami, bez przerwy uderzając w moją prostatę, a ja wpijałem mu się w usta i traciłem zmysły. Kurwa mać, nie mogłem przestać. Stałem się bezwstydny jak cholera. 
Ethan, co z tobą? Nagle się stałeś taką chętną suką? A kto przed chwilą panikował, że w szpitalu nie można?
Jebać to. 
Nieważne. 
Błagam cię, Heath, mocniej do cholery!

Całowałem, lizałem wargi, ciągle wpychałem mu język w usta, ale i tak nie mogłem przestać stękać. Nie wiedziałem, co się wokół mnie dzieje. Zupełnie odleciałem. Tak jakbym zapomniał gdzie jestem.
Ja pierdzielę, serio?

Nie wiem, jak to się stało, że nikt nas nie przyłapał. Słyszałem, jak Heath wzdycha i stęka, ale nikt nawet nie zapukał do drzwi. 
A może pukał, ale nie zauważyliśmy?
Pierdolić.
To jest dopiero życie!

Dochodziłem, plamiąc własne spodnie i myślałem, że odlecę. Że padnę. Że zdechnę. Aż mnie sparaliżowało. Orgazm miałem ostry, silny i wykańczający. Zapierający dech w piersi. 
Boski. 
Cudowny. 
Nawet nie wiedziałem, kiedy skończył Heath. W tym samym momencie? Później? Wcześniej? Nawet nie zauważyłem. 
Wszystko mi we mnie wrzało, drgało i mrowiło.
„Jesteś niesamowity”
Tak powiedział.
Boże, ale jestem próżną kurwą. 

- Ja pierdolę, nie wierzę w to - wysapał, a potem zaczął rżeć jak głupi.
Aż mu łzy pociekły z oczu. Wiercił się i ledwo dyszał, więc ja też się uśmiechnąłem. 
To dobrze? To taka reakcja na orgazm? Miałem nadzieję, że nie śmieje się ze mnie. Wytarłem ostatnie resztki spermy z ubrań i spojrzałem na niego pytająco. 
Cholera, ale błogo się czułem. Leciutki jak piórko. Opróżniony. Dosłownie. 
Nogi miałem odrętwiałe, ale... 
Ja pierdzielę. Kto by się przejmował odrętwiałymi nogami w takiej chwili?

- Kurwa mać, człowieku serio? Nie wierzę, że to zrobiłeś. 
- Co?
Jak to? 
- Ja pierdzielę, Ethan. - Nie przestawał rechotać, a ja czułem się coraz bardziej niezręcznie. - Czego jak czego, ale takiej akcji to bym się po tobie nie spodziewał. Pozory mylą, nie? 
- Nie rozumiem.
O co chodzi? Przecież mu się podobało!
Chyba.
- Ethan, ja cię za to kocham i uwielbiam, ale nie sądziłem, że jesteś takim zboczeńcem. 
- Przecież sam to wymyśliłeś!
- I ty naprawdę myślałeś, że mówię poważnie? 
- A niby co miałem...?!

Oż kurwa. 

Heath był uhahany po sam sufit, a ja miałem wrażenie, że zapadnę się pod ziemię. 
To był żart?!
Ja pierdzielę, Ethan! Oczywiście, że to był żart! Kto normalny chce się ruchać na szpitalnym łóżku?! 
Boże, myślałem, że spalę się ze wstydu. 
Jak mogłem odwalić coś takiego? I kogo ja teraz z siebie zrobiłem, do cholery?!

- Chyba już pójdę - wysapałem i zacząłem zbierać pudełka po jedzeniu. 
- Ethan, daj spokój. Fajnie było, po prostu... 
- Pójdę już, nie mam czasu, cześć. 
- Ethan! 

Boże, kiedy ja przestanę robić z siebie idiotę?!

***

Szmata. Kurwa. Łatwa, niedopchana dupodaja. 
Boże, ale się skompromitowałem! Jak mogłeś odwalić, coś takiego, Ethan?! Gdzie twój mózg do kurwy nędzy?! Na żartach się nie znasz? Przecież to oczywiste, że on nie mówił na poważnie. 
Oczywiste.
Jasne, że tak. Tylko takie tępe pały jak ty mogą tego nie wiedzieć. Zero mózgu, zero godności, dno dna obrzucone mułem. 

"Było fajnie".
I co z tego, kurwa, że było? 
Jezu, co za upokorzenie. 
Nie mogłem na siebie patrzeć. Czułem się brudny i obrzydliwy. Jezu, dałem mu dupy na szpitalnym łóżku. Jak to w ogóle brzmi? Jak coś takiego może komukolwiek przyjść w ogóle do głowy?!

Wybiegłem ze szpitala jak oparzony i wziąłem głęboki haust powietrza. 
Ja pierdolę. 
Ja pierdolę, no!

*** 

Musiałem się wygadać, więc poleciałem do Belz. Oczywiście, że do niej. Miałem jakichś tam mniejszych i większych kumpli, ale tylko przed nią potrafiłem się otworzyć. Zawsze. Bez żadnego wstydu. To była niezwykła relacja, najlepsza jaką kiedykolwiek mogłem mieć. Prawdziwa więź umysłów i miłość po grób.
Miałem nadzieję, że po grób. 

Jak tylko skończyła się śmiać, powiedziała, żebym nie trząsł dupą, bo wytrzęsę spermę. 
Kochana głupia pizda. 

Coraz mniej czasu spędzaliśmy razem. Czułem, że nie starczało mi doby. Najpierw były gary, potem Heath, potem praca. 
Heath, Heath, Heath. 
Kurwa jego mać! Jak ja do niego teraz pójdę?! Gdybym przestał do niego przyłazić, miałbym więcej czasu na zajmowanie się Belz. Chciałem mieć więcej czasu. Miałem ochotę się o nią troszczyć i nosić ją na rękach. Kupować jej czekoladki, całować stopy i masować piczę za to, że tyle ze mną wytrzymała. Cholera, Andron chyba by za to kiszki wyciął. Ale po prostu chciałem jej to wszystko wynagrodzić. Pękałem z dumy, widząc jak rozkwita.
Cholera, to była  jednak dobra decyzja. Najlepsza, jaką mogłem podjąć. Ale co teraz?

- Chcesz się wynieść z Brobdingnag?
- Kiedyś muszę. Przecież nie mogę tam siedzieć tam całe życie, nie? 
- Ale dobrze ci tam? - Przerwała grzebanie w komputerze i spojrzała na mnie z troską. - A tak w ogóle to mógłbyś mi trochę pomóc. 
- Ty tu jesteś kobietą, ja jestem od sprzątania i rodzenia dzieci. 
- Bardzo śmieszne. 
- Isaac jest cudowny, Kasia jest cudowna, ale nie chcę im wiecznie wisieć na karku. Rozumiesz, nie?

Jasne, że rozumiała. Kto jak kto, ale ona?
Bo nie chciałem. Oni przecież też potrzebowali prywatności, nie? Ja byłem przyzwyczajony do dźwięków rypania za ścianą i dzielenia z kimś łazienki. A oni? Nie miałem pojęcia. Wiedziałem natomiast, że wprowadzenie się do obcych ludzi z dnia na dzień i grzanie tam dupy ad mortem defaecatam to nie była najbardziej taktowna rzecz na świecie.  

- Rozumiem. Jak chcesz wrócić to...
- Nie. 
- Ale możesz. Pamiętaj o tym. 
- Pamiętam - uśmiechnąłem się.
Chyba nie zamierzała nalegać. Jasne, że nie. Odłożyła laptopa na bok i walnęła się na łóżko. Mimowolnie wbiłem wzrok w jej rozjeżdżające się na boki cycki. 
Lubiłem cycki. Uwielbiałem. 
Zwłaszcza te duże, miękkie i sprężyste.
Chyba nie byłem zbyt dobry w byciu gejem. 

- Cholera, tyle się zmienia - westchnęła - Fajnie nam się układa z Andornem, wiesz?
- Zauważyłem. 
I tak go nie lubię.
- Może pierdzielniemy sobie bobasa?  Takiego małego, srającego?
- Co? - Spojrzałem na nią zaskoczony. - Jak to bobasa?
- Bez paniki, nie teraz. Ale może kiedyś? Andronicus na pewno nie miałby nic przeciwko. Mówiłoby do ciebie "ciotciu".
- Myślałem, że nie chcesz mieć dzieci. 
- Nigdy nic takiego nie mówiłam. 
- Myślałem, że to logiczne. 
- Tak? - Zdziwiła się - Niby czemu?
- No nie wiem - zawahałem się. - A co z... 

Spojrzała na mnie wymownie, więc zamknąłem usta. 
Chyba nie chciała do tego wracać. Ja też kiedyś nie chciałem. Sprawa się rozwiązała, czas minął, wszyscy zapomnieliśmy i nikt więcej o tym nie myślał. Przynajmniej ja nie myślałem. No dobra, może trochę, ale wolałem trzymać język za zębami. Nie czułem potrzeby, żeby to roztrząsać. Albo nie miałem odwagi. Bo to wcale nie był taki prosty temat. Zwłaszcza wtedy. Ile mogliśmy mieć lat? Szesnaście? Siedemnaście? To nie był czas na takie kroki ani takie decyzje. To się po prostu stało. Kiedyś. Dawno temu. Myśleliśmy, że jak raz czy dwa zrobimy to bez gumki to nic wielkiego się nie stanie. I za pierwszym się nie stało. Za drugim też nie. Ani za trzecim. Mieliśmy pierdolonego farta. Byliśmy, młodzi, piękni i niezniszczalni. Przynajmniej tak to wtedy tak to wyglądało. 

- To było co innego. Byliśmy nieodpowiedzialnymi gówniarzami, niby jak mielibyśmy wychować dziecko?
- Normalnie. Myślisz, że nie dalibyśmy sobie rady?
- Myślę, że w życiu są momenty na przewijanie pieluch. 
- Czyli teraz?
- Czyli nie jak się ma osiemnaście lat. 
- Skoro chciałaś mieć dzieci, to mogłaś nie usuwać. Przecież pomógłbym ci je wychować. 

Oczywiście, że tak. Byłem tego pewien. Nie klepaliśmy biedy, więc mogłem jej pomagać. Po prostu to Belz pierwsza wyskoczyła z tą aborcją. I co wtedy miałem jej powiedzieć? Że nie? To nie była moja macica, żeby o niej decydować. Po prostu myślałem, że chce. Myślałem, że nie lubi dzieci i to była dla niej jedyna słuszna opcja. 

- Wiem, że mogłam nie usuwać. - Odwróciła się do okna i zapaliła papierosa. -  Zawsze myślałam, że jakby przyszło co do czego, to bym urodziła. Ale wtedy się nie dało. Nie dało się, kurwa. Nie w takiej sytuacji. Jak możesz tego nie rozumieć?  
- W jakiej sytuacji? Przecież niejedna laska ze szkoły była wtedy w ciąży. 
- Ale one nie... Dobra, nieważne. 
- One co? 

Atmosfera zrobiła się tak ciężka, że aż mnie przeszły ciarki. Cholera, co tak zimno? Belz otworzyła okno i  podała mi zapalonego papierosa. 

- Wyobrażasz sobie nas dwoje jako rodziców?
- Przecież nie musieliśmy być parą. Pomagałbym ci przecież bezinteresownie. Wiele osób tak robi.
- Tak? 
- Tak. - Cholera spójrz na mnie! - Myślisz, że nie mógłbym być dla ciebie wsparciem? 

Wyrzuciła niedopalonego peta i nareszcie się do mnie odwróciła. Oczy miała lekko zeszklone, a wargi drżące. Cholera, nie spodziewałem się, tylu emocji. Przecież to było dawno. Myślałem, że już wszystko sobie wyjaśniliśmy. Że to nie było nic wielkiego. Takie rzeczy się zdarzają, nie?

- Szczerze? - odezwała się w końcu. - Tak Uważam, że nie byłbyś dla mnie wsparciem. 
- Aha. 

Zrobiło mi się niedobrze, ale nic nie powiedziałem. 
Nie mogłem być na nią zły. Nigdy w życiu. Nie za coś takiego. 
Jakby nie miała, kurwa, racji. 

- Przykro mi, że tak mówisz, ale rozumiem. 
Próbowałem być spokojny, ale zabolało. Kurwa, nie rozumiem! Czułem, jak wszystko we mnie buzowało, ale uśmiechnąłem się i objąłem ją ramieniem. 
Jak to się nazywa? Reakcja upozorowana? 
- Nieważne - skłamałem. - Mam nadzieję, że nie żałujesz. 
- Trochę żałuję, a trochę nie. Ale masz rację. Nikt nie powiedział, że wszystko się będzie w życiu udawać, nie?
- Jasne. - Uścisnąłem ją mocno i cmoknąłem w czubek głowy. - Urodzisz sobie te małe srające trolle jak będziesz chciała. Albo nie. 
- Ale ty łaskawy. 
- Przepraszam. 
- Spoko. Byliśmy gnojami, nie? Nie ma co się spinać. 

Jasne

***

Kurwa, Ethan, na jakiej planecie ty byłeś przez te wszystkie lata? Gdzie ty byłeś, że nie widziałeś, co się wokół ciebie dzieje?!
Belz wyszła gwałcić koleżankę, a ja wywijałem piruety po parku i nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Brawo, Ethan, zepsujesz nowe kółka. 
Miałem to w dupie. 
Nie mogłem uwierzyć, że miałem na oczach takie klapki. 
Że byłem takim ślepym, głupim ignorantem! Przecież łatwiej było założyć, że to było dawno i nie warto o tym rozmawiać, nie? Łatwiej było założyć, że nie było jej ciężko, bo przecież mnie nie było. 
Kurwa jego mać. 

Ostatnio ciągle byłem poddenerwowany. Nawet klienci to zauważyli. Starałem się uśmiechać słodko i zachowywać jak profesjonalna dziwka dla zawracaczy dupy, ale i tak wszystko pieprzyło mi się w rękach. Miałem tylko nadzieję, że mi się za to nie oberwie. John-Lloyd zawsze był wyrozumiały. Aż za bardzo. Mogłem być najbardziej chujowym pracownikiem miesiąca, a on tylko coraz mocniej mnie wspierał. Wszystkich wspierał.
To się nazywa być gównianym w byciu szefem.  
Może to autosugestia, ale miałem wrażenie, że po tamtej plotce stał się odrobinę oschły. Trochę milczący i nico zdystansowany. Kiedy ze mną rozmawiał. Bo przy innych był taki, jak dawniej.
Nie mogłem mieć mu tego za złe. 

- Ethan, uśmiech! 
- Co? 

Odwróciłem się i dostałem lampą błyskową po oczach. 
Grzesiu.
Kurwa, co z tymi rudymi? 

- Ale głupio wyszedłeś - zarechotał. 
- Skasuj to. 
- Nie. Chciałem tylko, żebyś się uśmiechnął. Nie wyglądasz na uśmiechniętego.
Wyszczerzyłem sztucznie zęby, a potem kazałem puknąć mu się w czoło. 
- To nadal nie to, musisz postarać się bardziej. 
- Spierdalaj. 
- Oj, jak brzydko. 
- Odejdź, proszę szanownego pana, w podskokach. 
- Marcin, nie mogę z nim. Powiedz żeby nie zamulał! 

Marcin. Dostałem dreszczy, ale udawałem, że wszystko jest w porządku. Boże, Ethan, ale to banalne. Kiedy ty przestaniesz się tak do niego ślinić? Nigdy? To przecież było dziecinne. Skoro nie mogłem go mieć, to czemu chciałem? Łudziłem się i fantazjowałem, a potem znowu byłem rozczarowany. Smutny. Zawiedziony. Zły. Nie powinienem być zawiedziony, skoro nic mi nie obiecywał. 

Boże, ale on był ładny! Czy ja mam jakiś fetysz facetów z kolorowymi włosami? 
Nie, po prostu lubiłem ładnych ludzi. I fajnych ludzi. To chyba normalne, nie? Normalne. To tylko taka głupia fascynacja, zwykły kaprys mózgu. Zauroczenie. Podziw. Zachwyt. Bo przecież to nielogiczne. Niepotrzebne, niepożyteczne i szkodliwe. Niech już to minie i niech nie wraca.
Cholera, ale ja go chciałem!

- Ethan, mówię, ci żebyś nie zamulał, ale nie przejmuj się nim, bo nie wie co ze sobą zrobić. 
- Dzięki - rozpłynąłem się. 
KOCHANY. 
- Psujesz zabawę - marudził Grzesiu, ale już go nie słuchałem. 
Jebać go. 
Był fajny, ale jebać go. 

- Spoko - uśmiechnął się Marcin, a ja poczułem, że znowu robi mi się gorąco. - Ostatnio macie lekko, nie? Wszyscy lepią się do Gartha. 
Do Gartha. Jasne kurwa. Jakby było do czego.
Ethan, nie bądź zawistnym gówniarzem.
A będę! 
- No tak - rzuciłem ironicznie. - Ciekawe czemu...?
- Jak to czemu? Jest fajny, jest hot, trudno się do takiego typa nie kleić. Cieszę się, że JLO się na niego zdecydował. 
- No nie wiem - mruknąłem. - Lubisz go?
- Jasne, że tak. Ty nie? 
- Nie wiem. - zawahałem się i poczułem, że szybciej bije mi serce. - Lubię. Masz rację, jest w porządku. 

Nieprawda! 
Nie trawiłem skurwysyna, ale nie chciałem wyjść na jakiegoś zapatrzonego w siebie buca. A już zwłaszcza przed Marcinem. Skoro nie mogliśmy uprawiać dzikiego seksu po zachodzie słońca, to chciałem przynajmniej być z nim w dobrych relacjach.
Przyjacielskich.
Kumpelskich.
Jakichkolwiek. 
Po prostu nie chciałem spieprzyć tego, co już było. Niech sobie myśli o Garthie co chce. 

Musiałem przyznać, że ta krótka rozmowa trochę podniosła mnie na duchu. Uwielbiałem spędzać z nim czas. Nie mogłem bez tego. Czułem, że ciągle potrzebuje potwierdzenia, że nie uważa mnie za gówno. Nie wystarczyło mi to wiedzieć. Musiałem to od niego słyszeć, albo widzieć to w jego oczach. Musiałem ciągle i ciągle się o tym przekonywać. Bezustannie. 
Czasami wystarczyło, że dłużej się do mnie nie odzywał, a ja już popadałem w paranoję. To było chore. Byłem jak jakaś plastikowa zabawka. Momentalnie ładowałem się cudzą sympatią, a potem wyładowywały mi się baterie i padałem. 
Cholera ale ze mnie narcyz. 

A potem ich zobaczyłem. 
We dwóch. 
Chciałem odwrócić wzrok, ale gapiłem się jak głupi. 
Daniel siedział przy barze i popijał drinka, a Marcin uśmiechał się i nawijał jak opętany. Widziałem ten wzrok. Tę mimikę. Te gesty.  Kuszące, czarujące, niemal zmysłowe i cholernie wymowne. 
Boże, nie...
No, do kurwy nędzy, błagam!  
Nie słyszałem o czym mówili, ale wyglądali jakby... Nie, nie, nie. Nie ma mowy. Żadnych czarnych scenariuszy. Zresztą - jeśli chcą flirtować to czemu mieliby tego nie robić? Bo mały, głupi Ethaś też by chciał? Jakby mały, głupi Ethaś chciał naprawdę to by już wcześniej zebrał dupę i coś z tym zrobił. 
Nie potrafię.
Gówno prawda! 

Czułem, że skręca mnie z zazdrości, ale z całych chwil starałem zachowywać się normalnie. Ja pierdzielę, no! Dlaczego?! Dlaczego teraz?! Dlaczego oni dwaj, do kurwy nędzy?! To było dziecinne i irracjonalne, ale miałem wrażenie, że za moment coś roztrzaskam. Cholera jasna, za co?! Emocje buzowały we mnie jak szalone, a bolesna gula coraz mocniej utykała w gardle. 
Bolało.
Bardzo.
Nie powinno boleć, ale napierdzielało jak cholera. 
Ja pierdolę. Przecież to głupie. Patrzyłem jak wymieniają pełne chemii spojrzenia i miałem wrażenie, że zaraz się rozpadnę. Cholera, mieli prawo! Oczywiście, że mieli! 
Ethan, do jasnej cholery, o co ci chodzi?!

Kiedy przez przypadek skrzyżowałem wzrok z Danielem, myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Że się spalę. Albo zemdleję. Porzygam, popłaczę, ucieknę, a potem schowam się pod płytą chodnikową.  
Kurwa, tak bardzo nie chciałem, żeby mnie teraz zauważył! Nie chciałem, żeby ze mną rozmawiał. To było absurdalne, ale nie chciałem mieć z nim nic wspólnego. 
Cholera, Daniel, nie podchodź tutaj! 
Jezu, jak mam rozmawiać z kimś, kogo najchętniej bym zastrzelił? 

- Ethan! Cześć!
Kurwa mać. 
- No? - wydusiłem. - Cześć.
Spokojnie, boidupo, może to nie był flirt. Może po prostu rozmawiali jak kolega z kolegą. Może się znali. Może byli przyjaciółmi. Może... Nie wiem! Wszystko, tylko nie to! 
- Bardzo nie masz czasu czy mogę zająć chwilę? 
- Bardzo nie mam, ale możesz zająć. 
Nie, nie możesz, spierdalaj. 
- To dobrze. Znasz tego gościa, prawda? Tego z zieloną grzywką?
Nie. 
Kurwa, nie! 
Zrobiło mi się duszno i poczułem, że zaraz zwymiotuję. 
- No... - sapnąłem. - Znam. Pracujemy razem, nie? 
- On jest gejem? 
- Bi.
Bolało. 
Ja pierdzielę, ale bolało.
- To... dobrze - wyszczerzył się. - Wiesz może, czy on w tej chwili kogoś ma?
O nie. 
- Chcesz z nim...
- No co? Ładny jest, nie? 

Ethan, spokojnie, licz do... 
Kurwa mać, przecież on nie jest moją własnością! Daniel ma święte prawo się z nim umawiać. No bo niby czemu nie? Marcin miałby czekać, aż strzała amora trafi go w dupę i zapała do mnie dozgonną miłością?!
Nie powinienem być zazdrosny. Nie mogłem być zazdrosny. To głupie, dziecinne i niedorzeczne. 
No cholera jasna, byłem! 
Oczywiście, że byłem. Miałem wrażenie, że jeszcze chwila i się tam poryczę. 
Tak, Ethan, popłacz się. Ktoś ci zabrał coś, co nigdy nie było twoje. 
Bardzo, kurwa, dojrzałe. 
Jezu, niech to chociaż nie będzie Daniel. Niech to chociaż będzie jakiś randomowy, brzydki typ, z którym nigdy nie miałem nic wspólnego.

- Nie wiem. Może. Nieważne.
Ach ta obojętność w głosie! Brawo, Ethan, w ogóle się nie trzęsiesz.
Dygotwałem jak szalony. 
- Ethan, wszystko w porządku? Jesteś cały blady.
- To przez światło. 
- Na pewno?
- Tak! - uśmiechnąłem się. - Miał dziewczynę, ale chyba zerwali. To znaczy - na pewno  zerwali. Przepraszam, nie mam czasu. 
Jezu, idź już stąd!
Miałem wrażenie, że jeszcze chwila i go walnę w twarz. To by dopiero było dorosłe! Logiczne i racjonalne jak cholera. 
- Ethan? 
- No?
Uśmiechnąłem się sztucznie i zauważyłem, że jest trochę zaniepokojony. 
Tak, Ethan, pora się ogarnąć. Nie musi obrywać za moje kaprysy. Niech sobie robią co chcą i będą, kurwa, szczęśliwi! 
- Zrobisz mi drinka?  

Zrobiłem. 
Flirtowali cały wieczór, a ja czułem, jakbym pękał od środka. 

***

W sobotę zadzwoniła do mnie Belz i powiedziała, że ma problem z macicą. Myślałem, że zejdę na zawał. Kurwa, rak? Jakaś tajemnicza babska choroba, o której nie miałem pojęcia? W końcu niby czemu miałaby mi o tym mówić?

Chciałem ją rozpieszczać, ale znowu poczułem się winny.
Znowu czułem, że zjebałem. 
Może to kolejna rzecz, której nie zauważyłem?
Ethan, jesteś debilem.
Kurwa jego mać!

***

- No popatrz tylko, jest jakaś taka... odizolowana.  
Przylepiłem nos do ściany akwarium i westchnąłem. 
- Może jest introwertyczką?
- Wcześniej taka nie była. 
- Może powiedziała wszystkim że jest lesbijką i teraz Napletek się do niej nie odzywa?
- Ha ha ha, przezabawne - mruknęła. 
- No co?
- No nic. Wygląda mi na chorą. 
- Belz, bez przesady - westchnąłem. - Twoja ryba ma po prostu gorsze dni, kto ich nie ma?
- Może źle ją karmię?
- Na pewno nie dosypujesz im żadnego białego proszku? 
- Czy ja wyglądam ci na sadystkę? - oburzyła się.
- Nie, ale z tego co słyszałem od Andy'ego to lubisz nieźle sprać facetowi dupę. 
- Mówił ci?! 
- Nie. Serio to robicie?!
- Wal się w dupę, oszuście. Mam nadzieję że wszystko będzie z nią w porządku. 
- Ja też. - Przytuliłem się od tyłu i schowałem twarz w jej włosach. - Belz? 
- Co?
- Śmierdzisz winem. 
- Oj tam, to tylko lampka. Albo dwie. Dwie i pół. Tak na smutki. Ethan?
- No?
- Tak naprawdę chciałam pogadać o czymś jeszcze. Nie tylko o Macicy. 
- Wal, siostro. 
- Właściwie od dwóch rzeczach. 
- Knujesz coś.
- Tak. 
- Mam się bać?
- Masz się bać. Widziałam w ogłoszeniu, że ASP szuka modeli do lekcji rysunku i pomyślałam, że jesteśmy wystarczająco zajebiści, żeby wziąć w tym udział. 

Przestałem się kleić i spojrzałem jej nieufnie w oczy. 
Oj nie, znam tę minę. Tak się nie będziemy bawić. 


- Chodzi o akty?
- Psujesz zabawę.
- Belz, chyba opiździałaś, że pójdę na coś takiego. 
- Daj spokój. Nie mów, że to nie brzmi kosmicznie. 
- Właśnie brzmi. Czy ja ci w ogóle wyglądam na jakieś ciacho z gazetki?
- Tak. 
- Bardzo śmieszne. 
- Spoko, tak naprawdę to specjalnie szukają niewyidealizowanych ciał. No co tak patrzysz? Zawsze wiedziałam, że warto inwestować w grubą dupę i cellulit. 

Odwróciłem wzrok i zacisnąłem usta. 
No jasne. Grupa modeli specjalnej troski. Nie chciałem wymyślać problemów, ale trochę zrobiło mi się przykro. Nie chciałem należeć do jakiejś anomalii, która potrzebuje specjalnych przedsięwzięć integracyjnych dla "nieidealnych".
Pieprzona duma?
Może.

Kurwa, czemu nie umiałem chociaż trochę wyluzować? Byłem w szoku, kiedy Daniel powiedział, że przejmuje się tym, co mówią inni. Jak on się nie przejmuje to co ze mną? 
Robiło mi się słabo na samą myśl, że musiałbym rozebrać się przed tyloma ludźmi.
Taki Heath pewnie by się zgodził. 
A ja? 
No właśnie. 

Zawsze chciałem robić coś związanego ze sztuką, ale nigdy nie miałem w sobie dość... Nie wiem. Odwagi? Talentu? 
Byłem byle jaki. Efekty  tego co tworzyłem nie okazywały się najgorsze, ale miałem wrażenie, że w tylko powielam schematy. Że wszystko, co robię jest błahe, odtwórcze albo zbyt dosłowne. Że brakowało mi wyczucia. Albo wrażliwości. Nie potrafiłem wymyślić czegoś, czego jeszcze nie było, więc w końcu nie robiłem nic. Czasami czułem, że chcę coś stworzyć, ale w końcu nawet nie próbowałem.
Ilekroć coś się zaczęło, kończyłem to z własnej woli. 
Wszystko sobie odpuszczałem. Nie umiałem nic zrobić. 
Nigdy.

- Nie wiem czy zauważyłaś, ale ja jestem bardziej niż „niewyidealizowany” - odparłem z lekkim uciskiem w gardle. 
- Przesadzasz. Co ci szkodzi raz za zaświecić dupą? 
- Dupa to akurat najmniejszy problem. 
- No dobra - co ci szkodzi świecić blizną.
- Wiesz co mi szkodzi - wkurzyłem się. - Po prostu nie chcę i nie pójdę. 
- Ale z ciebie stary dziad. Stary dziad z obwisłym fiutem. 
- Stara baba z suchą cipą. 
- Ethan...
- Nie naciskaj - uciąłem. 
- Nie naciskam. Po prostu myślę, że to piękna idea. Po co udawać, że wszyscy są perfekcyjni jak można mieć oczy i mózg?
Jasne.
Piękna, szlachetna gówno prawda. 
- Teraz to wymyśliłaś. 
- Tak.  Ale jak będziesz chciał marudzić, że to nie twoje cycki zostały sławne to cię nie wpuszczę do domu. 
- Belz, przecież wiesz, że...
- Wiem. 
Oczywiście, że wiedziała. 
Nie mogłem mieć jej za złe, że chciała dla mnie dobrze, nie? 

- To jaka jest ta druga rzecz? - spytałem uszczypliwie i zacząłem bawić się jej suchymi kudłami. - Aqua-aerobik? Plaża nudystów? Naga manifestacja ulicami miasta?
- Andronicusowi chyba nie podobają się te nasze macanki. 
- Jakie macanki?
- No te macanki. Przytulanki, łapanki i inne czułości.
Co kurwa?! Aż puściłem jej cycka z wrażenia.
- Nie pierdziel - uniosłem się. - Przecież nic takiego nie robimy. Poza tym on wie, że jestem gejem. 
Kurw mać, co mu znowu odbiło?! 
- No - kiwnęła głową. -  I wie, że jesteś moim byłym. I wie, że ja jestem jego dziewczyną. 
- Opiździał? Przecież to tylko zwykłe czułości!

Wkurzałem się. Jak mógł zabronić nam się macać? Jak głupim trzeba być, żeby geja posądzać o o dopieranie się do czyjejś dziewczyny?!

- No tak, ale... Nie wiem. Nie chcę się kłócić. Mnie tam ciarki przeszły jak jego stara dupa rzuciła mu się ostatnio na szyję. 
- Jego stara dupa jest hetero, nowa dupo. 
- No wiem, ale... - Spojrzała mi w oczy tak szczerze, że poczułem się bezbronny. - Nie sądzisz, że powinniśmy przyhamować? 
- Ale przecież... Belz, nie uważasz, że to trochę przesada? 
- Nie wiem, co uważam. 
Serio, Belz? Litości, ty też?
- Mam rozumieć, że ten skurwiel cię terroryzuje? - wycedziłem przez zęby.
- Nie. Po prostu chyba zapominamy, że rachunkowcy też mają uczucia. 
- Jakby miał uczucia to by rozumiał, że jest coś takiego jak przyjaźń i tego się nie dotyka. Belz, chyba na mnie nie lecisz, prawda?
Spojrzała na mnie jak na idiotę. 
- Na ciebie? 
- Na mnie. Bo nie wiem, może on widzi coś, czego ja nie widzę. 
- On widzi coś, co oboje widzimy. Po prostu... Nie wiem. Przez długi czas byliśmy tylko my, teraz jest ktoś jeszcze. Nie chcę ignorować jego potrzeb, najwyższa pora uwzględnić go w tym wszystkim. 
- Jak chcesz - mruknąłem urażony. - Ale przecież...
- Nie. 
- Co?
- Cicho. Wiem, że ci się to nie podoba, ale to moja sprawa, czy chcę się z tobą macać czy nie. 

No i zajebiście.  ***

Cholera, Belz? Co jest? Oddalamy się od siebie? Fakt, że na dużo sobie pozwalaliśmy, fakt, że komuś mogłoby się to nie podobać, ale... No ale, kurwa! Nie chciałem dostosowywać się do jego zachcianek. Co teraz? Nie będziemy się mogli nawet przytulić? Jakoś przez tyle czasu mu to nie przeszkadzało, więc dlaczego teraz nam z tym wyskakuje? Bo się wyniosłem? Chce żebyśmy już w ogóle stracili kontakt? 

Wiedziałem, że to głupie i bezsensowne, ale wkurzałem się jakbym dostał okres. Cholera, jasna, jebana duma. Nie lubiłem przyznawać komuś, że robiłem coś źle. Może byłem zapatrzonym w siebie debilem, ale nienawidziłem ulegać. 
Nie i już.

Cholera, Ethan, pomyśl. Jak byś się czuł, jakby twój chłopak obmacywał się ze swoim byłym? 
Pierdolić.
To nie to samo. 
To to samo. 
I tak nie będę mieć chłopaka. 
Nie lubię go i już! 

***

Kiedy zadzwonił do mnie Daniel, nie odebrałem. Jebać kontakty międzyludzkie. Jebać posiadanie życia osobistego i znajomych. Heath zadzwonił, że babcia przyniosła mu zapasy, więc nie musiałem jechać. Całe szczęście. Nie wiem, jak bym mu się pokazał po tym wszystkim.
Może byśmy to powtórzyli? 
Oby nie. 
Oby tak.
Nieważne. Zamierzałem zamknąć się w pokoju jak obrażony na cały świat przedszkolak i cały dzień zgrywać zazdrosną, narcystyczną pizdę. Byłem zazdrosną, narcystyczną pizdą. Po co walczyć ze swoim przeznaczeniem?


Byłem wściekły, że Marcin prześpi się z Danielem i byłem wściekły, że Daniel prześpi się z Marcinem. Bo miałem nadzieję, że tylko na tym się skończy. Kurwa, nie było innej opcji! Skoro Daniel przez tyle czasu z nikim się nie wiązał, to czemu teraz miałby to zrobić z Marcinem?
Może chemia? Wyglądali razem tak... 
Nie, nie myśl o tym Ethan. To nie jest dzień na psucie sobie życia tym, czego nie można zmienić. Niech się ruchają z kim chcą, niech się nawet pobiorą, zapłodnią i urodzą wagon dzieci. Jebać to. Wcale nie byłem zazdrosny. 
WCALE. 
Ani o Daniela, ani o Marcina, ani o Andy'ego. Niech sobie wszyscy mają, kogo chcą. Nie moja sprawa.
No. 

Liczyłem, że jeśli będę to sobie wbijał do głowy to zadziała, ale nie działało. Wcale. Pociłem się, wkurzałem, pełzłem po ścianach, ale nadal plułem żółcią. 
Kurwa mać, nie chciałem taki być! Nie chciałem być rozwydrzonym, zapatrzonym w czubek własnej dupy bachorem! Chciałem wreszcie przestać być pieprzonym egoistą. Chciałem przestać wrzeć ze złości za każdym razem, kiedy ktoś zabierze mi coś, po co nawet nie sięgnąłem. 
Oni wszyscy mieli jebane prawo się mną nie przejmować. Mieć swoje życie i mnie w nim nie uwzględniać. Iść do przodu i nie ciągnąć mnie za sobą.
A ja im nie pokażę, że nie umiem przyjąć tego na klatę. Nie odbiorę im tego, co mają. 
Nie będę taki.  

Jasne. 

***

Popijałem z Danielem piwo i nie miałem pojęcia, o czym z nim rozmawiać. Był taki...  Nie wiem. Normalny? Siedział przede mną, obsmarowany maścią na pryszcze i zachowywał się tak, jakby się nic nie stało. 
„Jakby się nic nie stało”
Kurwa, Ethan. No bo się nie stało. Dla niego nic. Czym miałby się niby przejmować? Tym co sam sobie uroiłeś? 

- Co z sarenką? - spytałem, bo nic innego nie przyszło mi do głowy. 
Rozmowa się nie kleiła. 
Nic się nie kleiło. 
Po co w ogóle przyszedłem, skoro nie umiałem podejść do tego z dystansem?
- Śpi. Ostatnio trochę urosła, więc pewnie niedługo ją oddam. 
- Oddasz?
- Przecież tu nie zostanie. Nie da się trzymać dorosłej sarny w domu. 
- Rozumiem - odparłem automatycznie. 
- Ethan?
- No?

Próbowałem podtrzymywać rozmowę, ale wszystko się pieprzyło. Na moje własne życzenie. Bo niby czego ja się tutaj spodziewałem? Wesołej popijawy i klepania się po pleckach? Cholera, Ethan!
Tak to jest, jak się tłumi emocje. Tak to jest, jak się oszukuje samego sobie. Tego się nie da przeskoczyć, więc czemu próbowałem? Trzeba było zostać w domu i kontynuować bycie ogrem, a nie bawić się w gadki-szmatki i udawanie przystosowanego do życia w społeczeństwie człowieka. 
O właśnie.

- Jeśli chcesz mogę ci pomóc. 
- Z czym?
- Z tym Marcinem. 

Zachłysnąłem się piwem i zacząłem kaszleć. 
No kurwa! Błagam, teraz?! W tej chwili? I tak już jesteśmy w dupie, a on mi będzie o Marcinie gadać?! 
Ja pierdolę. 

- Z kim?! - wychrypiałem, siląc się na obojętność. 
Brawo, Ethaś. Naturalne w chuj. 
- No tym na którego lecisz. Zgaduję, że jeszcze się nie zrobiłeś nic, żeby go do siebie zbliżyć, prawda?

Jezu, co on pieprzy? Naprawdę aż tak bardzo widać, jak się do niego ślinię?! Myślałem, że robię to bardziej... Ja wiem? Dyskretnie? Nie chciałem nawet myśleć, co by było, gdyby Marcin to zauważył. Cholera, nie mógł zauważyć! Nie chciałem, żeby zaczął się ode mnie odsuwać, albo czuł, że musi dać mi do zrozumienia, że nie mam najmniejszych szans. 
Bo oczywiście, że nie miałem. Marcin był cudowny, kochany i niesamowity, a ja? Ja byłem... sobą. 
No właśnie. 
Wiedziałem, że nie było na co liczyć, ale nie chciałem, żeby powiedział to na głos. 
Byłem próżny?
Może.

- Nie chcę się nikogo zbliżać - odparłem niedbale. 
Bo nie chciałem. Przyciągał mnie do siebie jak pieprzony magnes, ale zbyt mocno bałem się odrzucenia, żeby spróbować. To się nazywa być ofiarą losu, nie?
- Naprawdę? - uśmiechnął się. - Dałbym głowę, że jednak chcesz.
- Daniel, przestań pieprzyć.
- Czyli chcesz. 
- No może chcę, ale co z tego?
- Nie próbowałeś nic z tym zrobić?
- A co, kurwa, mógłbym zrobić?!

Stać się seksowną, chętną suczką i zawlec go do łóżka? Nie byłem taki. Nie potrafiłem być. Niby jak miałbym zamienić się w gorący wulkan seksu, skoro w środku byłem sztywny jak kij od szczotki? Nie czułem tego. Nie umiałem uwodzić. A nawet gdybym umiał, to po co robić sobie smaku? Poszedłby ze mną do łózka, zobaczył moje ciało i co później? 
No nic. 
Wiedziałem, że nie byłem kimś, kogo by się chciało na dłuższą metę. Tak to działa. Po co się u
Popiłem nerwowo piwo i poczułem, że zbiera się we mnie złość.

Tylko, do chuja, jak to wytłumaczyć komuś, kto może mieć wszystko?! Jak to wytłumaczyć komuś, kto ma idealne ciało, idealną gębę, kolejkę kochanków do ruchania i pierdzi urokiem osobistym?
To była rozmowa o niczym.  

- Myślałem o...
- No o czym? - Spojrzałem na niego ostro i zacisnąłem szczękę - Żeby położyć mu się pod drzwiami w skąpym stroju seksownej pielęgniarki? 
- Myślę, że wyglądałbyś cudownie - wyszczerzył się. 
- Jasne. Daniel, nie potrzebuję tego. Może mi się podoba, ale to nie znaczy, że chcę coś z tym robić. 
- Myślałem o trójkącie. 
- Co?
- No o trójkącie. Ty, ja i on. 

Ale...
Co kurwa?!
Patrzyłem na Daniela i mrugałem jak głupi, a on uśmiechnął się czarująco i otworzył kolejną butelkę piwa. Jezu, nawet z tą białą mazią na ryju wyglądał niesamowicie. Nawet w dresie i z odrostami. 
Tylko czemu, do chuja pana on mówi mi o trójkątach?! 

- Pomyślałem, że skoro przede mną się otworzyłeś, to może jak...
- Nie - przerwałem. 
- Co? 
- Nie ma mowy. Nie pójdę z tobą do trójkąta z Marcinem. Nie, nie, nie. Nawet przestań o tym myśleć. 
- Dlaczego? - zdziwił się. - Mnie lubisz, jego lubisz, ja lubię ciebie, więc w czym problem? 

W czym?! 
Boże, jak ja mu to wytłumaczę? 
Bo to przecież wcale nie musiał być głupi pomysł, nie? Skoro z Danielem dałem radę, to czemu miałbym nie dać rady w trójkącie? Teoretycznie Daniel by go uwiódł, więc nie musiałbym nic robić. Teoretycznie Daniel by mnie wspierał, więc byłbym spokojniejszy. Teoretycznie Marcin byłby na tyle miły, żeby nie powiedzieć mi w twarz, że wolałby wyruchać dziurę w drzewie niż przespać się ze mną.
Teoretycznie. 
No właśnie!
Gdybym był takim Heathem albo Belzebubą to pewnie bym się zgodził. Na pewno bym się zgodził. No bo czemu nie? Trójkąt z dwoma piekielnie pociągającymi facetami? Jezu, kto by tego nie chciał?
Ale byłem sobą. 
Nie mogłem tego zrobić. Gdyby tylko coś poszło nie tak, umarłbym ze wstydu. Nawet nie chciałem sobie tego wyobrażać. Marcin, który nakręca się na seks z Danielem, a potem słyszy o mnie i odmawia. Marcin, który zabawia się z nim w najlepsze, a na mnie patrzy, jakbym był jakimś niepotrzebnym, wepchanym z litości gratisem. 
Nie zniósłbym takiego upokorzenia. To byłby jakiś koszmar. Nie chciałem czuć się jak zdesperowana szmata, która wpycha się komuś z butami do łóżka. Bo przecież to oczywiste, że Marcin chciałby Daniela. Kto normalny by go nie chciał? 
Ale mnie?
Czemu ktoś miałby chcieć mnie przy takim cudownym facecie? 

Marcin był fajny, może by nawet nie odmówił. Może by się nawet starał, żeby było mi dobrze. Tylko że ja nie potrzebowałem litości. Nie potrzebowałem, żeby ktoś udawał, że cieszy się z seksu ze mną. Nie potrzebowałem żadnego, jebanego poświęcenia, chciałem tylko nie czuć się gorszym ani niepotrzebnym!
Bo byłem gorszy i niepotrzebny. 
Jezu, czemu on po prostu nie może go wyruchać?!

- Daniel - zacząłem spokojnie, ale czułem, że w środku wszystko mi dygocze. - Ja wiem, że ty jesteś z innej planety i dla ciebie jest wszystko, kurwa, łatwe, ale nie każdy jest tobą! Nie każdy ma wszystkich na wyciągnięcie ręki. 
- To już przerabialiśmy. 
- Tak. Że mam być seksowny, rzucać się na ludzi i chodzić w sukience. 
- Myślisz, że nie możesz mu się podobać? Taki jaki jesteś?
- Dlaczego miałbym?
- Mnie się podobasz, więc czemu...?

Nie słuchałem dalej. 
"Mnie się podobasz."
"Mnie się podobasz"
"Mnie się kurwa podobasz"
Myślałem, że się poryczę, jak to usłyszałem. Wszystko mi w środku drżało i buzowało, a on walnął takim tekstem. 
Cholera, no! Miałem wrażenie, że rozpłynę się ze szczęścia, a tylko poczułem, jak zaciska mi się gardło. 
Podobam się?
Naprawdę?
Ja pierdzielę. Nigdy nikomu się nie podobałem, a teraz podobam się jemu?
JEMU?!
Nie wiedziałem, co powiedzieć. To była taka mała pierdoła, ale czułem się najszczęśliwszy na świecie. Miałem ochotę paść przed nim na dywan, wycałować stopy i zrobić loda z połykiem, ale tylko patrzyłem mu w oczy. No, kurwa, Ethan, powiedz coś! Cokolwiek! Nie wiem, podziękuj? 
Tylko się ośmieszysz, pewnie powiedział to z litości.
Nieprawda!

- Ja pierdzielę, Ethan. Jak mi powiesz, że jesteś brzydki to cię zrzucę z tego fotela. 
- Nie mówię, że jestem. 
Bo chyba nie byłem. Tak z twarzy. Bo ciało to wiadomo. 
Po-do-bam-się. Cholera, nie wierzyłem. 
- Więc jaki jesteś, że on nie może na ciebie lecieć?
- Nie wiem... - Wydąłem usta. - Mało pociągający?
- Jesteś w chuj pociągający.
- Tak, dla kogoś kto chce mieć małego, spłoszonego pupilka do niańczenia. 
- Myślisz, że tak cię postrzegam? Jeśli tak, to się mylisz.
- Kurwa, Daniel! Nie wiem o co chodzi. O mój... Charakter?
Wybuchnąłem. No kurwa, przecież ta rozmowa prowadziła donikąd! Co niby chciał ze mnie wyciągnąć? Dlaczego nie jestem taki jak on? Dlaczego on, będąc zajebistym może mieć wszystkich, a ja będąc chłodną kluchą z osobowością ciasta na naleśniki już nie mogę?! Jezu, czy on w ogóle potrafi myśleć logicznie!?
Chce tylko pomóc. 
Chuj z taką pomocą! 
- Co jest nie tak z twoim charakterem? - spytał z lekką obawą. 
Z obawą. I dobrze. 
No bo do cholery, nienawidziłem o tym rozmawiać. Bałem się, że wyjdzie na to, że za dużo narzekam. Że się nad sobą użalam. Że powinienem coś ze sobą zrobić, ale tego nie robię.
Kurwa mać!
Bałem się, że wyjdę na idiotę, a i tak nic z tego nie wyniknie. Bo nigdy nie wynikało. Po co w ogóle o tym mówić, skoro i tak nie zamierzałem nic w sobie zmienić?  Po co się stresować i znowu czuć jak gówno? 
Po nic, do cholery! 
- Wszystko? - westchnąłem. - Kurwa, Daniel. 
- No powiedz. 
- Jestem... - Wstałem i zacząłem chodzić z miejsca w miejsce. - Nudny. Byle jaki. Leniwy. Bezmyślny. Jestem egoistą. Nie umiem szanować innych i jestem wiecznie zapatrzony w siebie. Wszystkich krzywdzę. Za dużo narzekam. Nie umiem wspierać ani pocieszać. Nie umiem wziąć się w garść. Jestem jebaną, uciążliwą kulą u nogi dla wszystkich, mam wyliczać dalej?
- Ethan... 
- Jestem... Gównianą osobą - dokończyłem, czując, jak zaciska mi się gardło. - I już. Wystarczy tyle przykładów?
- Ethan, przestań, skoro...
- Zamknij się, do kurwy, nędzy! Nie chcę o tym mówić, nie rozumiesz?! 

Wszystko we mnie wrzało. Nie mogłem tego opanować. Patrzyłem na niego ze złością i miałem wrażenie, że zaraz zacznę toczyć pianę z ust. 
Miałem dość tego pierdolenia. 

- Przepraszam. 
- Co?
- Przepraszam. 
Głos miał tak zaniepokojony i niepewny, że aż zrobiło mi się głupio. 
- Nie powinienem naciskać. Jak nie chcesz, to nie, nie moja sprawa. 
- No... Tak - zgodziłem się. - Nie twoja. Ale dzięki za propozycję.
- Przepraszam. 
- Daniel, przestań, głupio się czuję. 
- Ja też. W tym problem. Chcesz jeszcze piwo?
- Tak. 

Tak! Chciałem się najebać i zasnąć pod stołem. Znieczulić się. Odurzyć. Ogłupić. Zapomnieć Czułem, że nic dobrego z tego nie wyniknie.
Trzeba było skłamać.

- Nie musisz się mną przejmować - powiedziałem nagle. - Jak chcesz to go przeleć 
Brawo, Ethan, jaki ty szlachetny!
Teraz? Po wszystkim? Jak już jest rozpieprzone i posprzątane?
- Nie o to mi chodzi. 
- Jasne. 
- Możesz mi wierzyć albo nie, ale po prostu chcę żeby ci było... Bo ja wiem? Łatwiej? Skoro ze mną się oswoiłeś to może moje obecność doda ci otuchy?
Jasne. Chciałem mu wierzyć, ale ciągle czułem, że zrobiłem coś nie tak. 
Że spieprzyłem. 
- Dzięki, nie trzeba.
- Wiem, wybacz. Ale jak coś to zawsze możesz zadzwonić. 
- Nie potrzebuję specjalnej troski, nie jestem aż tak zdesperowany. 
Jasne, Ethan. Nie jesteś. 
Tylko niezdesperowani ludzie dają dupy byle komu. 
- To nie specjalna troska. Każdy potrzebuje czasem innego traktowania, to nic nadzwyczajnego. 
- Nieważne. Koniec tematu. Jak chcesz to go bierz, ja sobie jakoś poradzę. 
- Spoko - uśmiechnął się. -Ale nie zrobię ci tego. 
- Daniel, ja i tak nie mam u niego szans. Nie chcę żebyś się mną przejmował, bo jeszcze gorzej się z tym czuję. 
- Nie, Ethan. Nie robię kumplom takich rzeczy. Obejdę się bez niego, przecież wiesz.
- Wiem.

Oczywiście, że się obejdzie.

Dziękuję.

***

Leżeliśmy z Danielem na łóżku, ale nikt nikogo nie dotykał. Nie wiem, czemu spodziewałem się, że będzie inaczej. Bo razem? Bo w łóżku? Bo nie chciał Marcina? Nie miałem nawet pojęcia na czym tak naprawdę polegała nasza znajomość.
Na litości?
Miałem nadzieję, że nie. 

Przez chwilę gadaliśmy o jakichś pierdołach, ale rozmowa nie mogła się poskładać. Daniel był dziwny. Trochę cichy, trochę spięty, trochę... Ja wiem? Niespokojny? Smutny? Zamyślał się i wlepiał wzrok w ścianę, a ja nie miałem pojęcia, czy w ogóle mnie jeszcze słucha. 
Kurwa, no! Niedobrze. 
Modliłem się, żeby nie był na mnie zły, ale bałem się zapytać. No bo co do cholery miałbym teraz zrobić? Złapać Marcina za fiuta i wsadzić mu go w dupę? Jezu, i po co mi to było? Wkurwiałem się i zazdrościłem, ale naprawdę nie chciałem nikogo krzywdzić. 
Nie byłem taki. 
A przynajmniej nie chciałem być. 

Jasne.

- Dobrze się czujesz? - spytałem w końcu, a on oderwał wzrok od ściany i uśmiechnął się niewyraźnie. 
- Tak. Przepraszam, trochę mnie przymuliło. O czym mówiłeś?
- O krowach. Że moi rodzice mają krowy. 
- Naprawdę?!
- No. I gęsi i kury, i świnie, i kaczki. I nawet konia. I kozę. I właśnie kilka krów. Taka typowa wioska. 
- Ja pierdzielę. Fajnie. U nas było tylko morze i ryby. Kocham ryby, ale nigdy nie widziałem krowy. 
- Nigdy? 
- To znaczy - na kartonie. Na mleku. Ale na żywo nigdy. 
Odetchnąłem z ulgą, bo poczułem trochę się ożywił. 
Tak, Ethaś, swoje zjebałeś, teraz możesz sobie być troskliwym cukiereczkiem. 
- Wolałbym morze - westchnąłem, a Daniel położył mi głowę na brzuchu i przymknął oczy. - Miejscowość była przepiękna, ale... Rozumiesz. 
- Nie rozumiem. 
- Nie najlepszy czynnik ludzki. Czarnodziurze, kult zabobonów i mózgi zabite dechami. Zresztą... Nieważne.

Wolałem nawet o tym nie myśleć. Odciąłem się, zapomniałem, nie było czego rozgrzebywać. Minęło i nie wróci. Na szczęście. Cholera. 
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, a potem zabrzęczały wibracje. 

- Kto? - spytałem. 
- Heathuś. Pisze, że zdjęli mu gips z lewej ręki i już mu brakuje spermy do fapania. 
Parsknąłem śmiechem, a potem zamarłem, bo przypomniałem sobie nasz spontaniczny numer. 
O kurwa.
Heath, nic mu nie powiedziałeś, prawda? 
- To się nazywa priorytety na właściwym miejscu - zaśmiał się, a ja na samą myśl o tamtym seksie miałem ochotę schować się pod łóżko. - A tak w ogóle to... 
Nie. 
- Tak? 
- Heath opowiadał mi o waszej akcji. 
Noż, do kurwy nędzy, serio?!
- O boże... - stęknąłem i schowałem twarz w dłoniach. 
- No wiem - wyszczerzył się. - Zawsze czułem, że masz diabła pod skórą, ale żeby aż tak?
- Cicho! Zamknij się. Zaraz się spalę ze wstydu.
Boże, jak mogłem o tym zapomnieć?!
- Nie spalaj się, to nawet fajnie. Miło słyszeć, że jesteś taki spontaniczny. 
- Nie jestem wcale spontaniczny, sprowokował mnie. 
- Sprowokował cię, żebyś się z nim bzyknął? - Uniósł brew, a ja parsknąłem śmiechem. - To był gwałt?
- Oczywiście. 
- A ja jednak myślę, że jesteś niewyżytym fetyszystą, który zakrada się w nocy do szpitali i posuwa starszych panów pod kroplówką. 
- Okej, masz mnie. Możemy przestać o tym mówić? 
- Nie. Podoba mi się, że jesteś taki zepsuty. Zawsze uważałem, że zepsuci ludzie mają coś w sobie. 
- Nie jestem zepsuty. 
- Nie?

Nagle usiadł mi okrakiem na biodrach i pochylił się nad moją twarzą. Wzrok miał pewny siebie i iskrzący. 
Zupełnie jak Heath. Jemu też mówiłem, że nie robię takich rzeczy. 
Poczułem napływ adrenaliny i przełknąłem ślinę. 

- Jesteś zboczony do szpiku kości - stwierdził, dotykając opuszką moich ust. 
- Do szpiku?
- Tak.
- Aż tak ze mną źle? 

Kurwa, Ethan co ty znowu wyprawiasz?!
Przysunął twarz j bliżej, a ja poczułem, że mocniej bije mi serce. Cholera, Daniel, co to ma być? Jakaś gra? Jakiś flirt?
Przecież dopiero co panikowałem, że... 

Całowaliśmy się. 
Najpierw powoli, delikatnie, czule. Muskał nieśpiesznie moje wargi, a potem zaczął je przygryzać. 
Zakręciło mi się w głowie. Odleciałem. Przyjemne ciepło rozeszło się łaskotkami po ciele, a po chwili zastąpił je drażniący dreszcz. 
Całowaliśmy się. 
Odrobinę niewinnie, ale cholernie zmysłowo. Długo. Bardzo długo. Straciłem poczucie czasu i zacząłem się rozpływać. 
Kurczę, przyjemnie. Tak błogo i słodko. Czułem, jak jego ciepłe ciało przylega do mojego i chłonąłem każdy najdrobniejszy dotyk warg.
Chciałem go tutaj ze sobą. 
Chciałem go dla siebie. 
Co to było? Jakaś chęć rywalizacji? 
Nieważne. 

Było mi zbyt dobrze, żeby się nad tym zastanawiać. Liznąłem lekko kolczyk w jego wardze, a potem gwałtownie przewróciłem go na plecy. 
Milczał. Patrzył mi w oczy z zadziornym błyskiem, a ja momentalnie odzyskałem pewność siebie. 
Nie wiem, dlaczego to zrobiłem. Coś we mnie wstąpiło. Przesunąłem mu paznokciami po żuchwie, a potem delikatnie dotknąłem jej językiem. 
Nie ma co się spinać, nie? To tylko zabawa.
O, właśnie. 

Powoli odpiąłem mu pasek i zsunąłem spodnie. Tylko odrobinę. Nie miałem zamiaru mu ssać, ale chciałem się zabawić. 
Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Zawsze myślałem, że taki nie jestem. Musnąłem ustami gładką skórę na podbrzuszu, a potem zacząłem ją delikatnie lizać i całować. 

Nie śpieszyłem się. Ani trochę. Dotykałem wargami napiętego brzucha, a potem lekko zasysałem rozpaloną skórę. Czułem, jak Daniel drży. Ja też drżałem. Miałem gęsią skórkę na całym ciele i czułem, jak podniecenie szumi mi w głowie. Cholera, Ethan, skąd ta odwaga? 
Od kiedy jesteś taki pewny siebie? 
Trójkąt. Cholera, może? 

Pieściłem końcem języka pępek i napawałem się jego przyśpieszonym oddechem. Kurcze, to było takie powolne, a tak bardzo... Nie wiem. Nakręcające? Zajmowałem się każdym skrawkiem, każdym najmniejszym fragmentem jego skóry i ani na moment nie miałem dość. Chciałem robić to w nieskończoność. Lizać, całować, macać i nigdy nie przerywać. 

A jednak. 

- Zostaw! 
- Co? 
- Zostaw - powtórzył, gdy spróbowałem wsunąć mu rękę pod koszulkę. - Kurwa mać, powiedziałem coś!
- Ale... Czemu? - zamieszałem się.
Dotknął nerwowo swojej klaty i zaczął kląć. Nie spodziewałem się takiej reakcji. Nie miałem pojęcia o co może chodzić. Wyglądał na spanikowanego, więc ja też zacząłem się denerwować. 
No, kurwa, Daniel, co jest?! Czemu w takiej chwili? 
- Dobrze się czujesz? - spytałem z niepokojem.
- Tak. Moment - wypuścił nerwowo powietrze, a potem zerknął na moje krocze. 
No co? Tak, stanął mi. Jak mógł mi nie stanąć w takiej sytuacji?
Siedział przez chwilę ze skupionym wyrazem twarzy, a potem padł przede mną na kolana i zaczął nerwowo rozpinać mi pasek. 
Padł.
Na kolana.
Cholera, co?!
- Ja się tym zajmę - wysapał, a ja nie wiedziałem, co powiedzieć.
Więc nie powiedziałem nic.
To było dziwne, ale nie protestowałem. Drżącymi rękami ściągnął mi bokserki, a potem niepewnie wziął końcówkę penisa do ust i zaczął ssać. Nie wiedziałem, co mam myśleć. Dlaczego tak nagle przerwał? Nie chciał? Przecież było fajnie! Nie, żebym zamierzał gardzić lodem, ale... 
Nie wiem. Nie podobało mu się? Dlaczego tak nagle mnie odrzucił? Przecież...

Cholera!
Odrzuciłem głowę do tyłu i syknąłem. Atmosfera zdechła, ale aż mi prąd przeszedł przez uda. Ja pierdzielę. Kto mi ostatni raz robił loda? Belz? To było tak dawno, że prawie tego nie pamiętałem. No bo, kurcze, no. Zawsze to ja byłem zabawką. Albo ja ssałem, albo ja dawałem dupy. Nawet nie oczekiwałem, żeby ktoś mi się odwdzięczał. 
A teraz? 
Westchnąłem i przymknąłem oczy. Daniel ssał powoli i delikatnie, a ja miałem wrażenie, jakby mnie sam bóg popieścił. Cholera, podobało mi się. Wilgotny język drażnił nabrzmiewającą żołądź, a potem przesuwał się po trzonku i sięgał aż do jąder. To było coś niesamowitego. Leżałem rozluźniony na łóżku i delikatnie poruszałem biodrami.
Cholera, ta szorstka powierzchnia. Ciepłe usta, miękkie wargi i drobne nierówności na języku. 
Niesamowite. 

Boże, nie pamiętałem, że to może być aż tak przyjemne. Może z facetem jest inaczej? Na pewno. Poczułem w podbrzuszu rozgrzewające mrowienie, a potem kolejną falę chcicy przeszywającej każdy mięsień. 
Ja pierdzielę. 
Kosmos. 
Kiedy spróbował wziąć głębiej do buzi, wsunąłem mu palce we włosy i lekko pchnąłem biodra. 

- Kurwa mać! 
Wypuścił penisa z ust i zaczął gwałtownie łapać powietrze. 
Matko, znowu?! Co tym razem?!
- Zrobiłem coś nie tak? - przestraszyłem się.
Mnie zawsze tak robili. Nawet głębiej. Dużo głębiej. Myślałem, że to normalne. 
Cholera. 
- Kurcze, przepraszam. Mam tego nie robić? Daniel? 
- Kurwa mać. - Ukrył twarz w dłoniach i westchnął. - Wybacz, nie jestem w tym zbyt dobry. 
- Nie pierdziel, było świetnie. 
- Nie było. Cholera, wiedziałem, że to zły pomysł.
- Jeśli chcesz sam to kontrolować to nie ma problemu. 
Teraz to ja też zacząłem się stresować. 
O co mu chodzi? Przecież było cudownie! Może nie miałem w tym największego doświadczenia, ale skoro mi się podobało to w czym problem? 
- Ethan to nie ma sensu - jęknął. - Nie umiem i już. 
- Umiesz. 
- Nieprawda! Od razu się duszę, nie jestem w stanie nad tym panować. Przepraszam.

Co?
To było dziwne wyznanie. Jak można nie umieć robić loda? Może po prostu potrzebował swojego tempa i trochę delikatności?  
Nie miałem pojęcia, co powiedzieć. 

- Daniel, naprawdę było wspaniale - westchnąłem zrezygnowany. Próbowałem jakoś go pocieszyć, ale nie miałem nawet pojęcia w czym właściwie jest problem. - Mam w tym takie doświadczenie, więc cokolwiek byś nie zrobił to i tak mi się spodoba. 
- Ethan, ja wiem, że nie umiem. To wszystko na co mnie stać. 
- I wystarczy.
- Nie wystarczy. 

No to co ja mam na to poradzić, do kurwy nędzy?! Siedziałem jak głupi z twardym fiutem w spodniach i nie miałem pojęcia, jak zareagować. Ubrać się i wyjść? Daniel był cały czerwony i chyba nawet nie wiedział, w którą stronę ma się patrzeć. Naprawdę to dla niego aż tak poważny problem? 

- Daniel... 
- No? Nieważne. Robimy coś dalej? 
- Jeśli chcesz mogę ci... Nie wiem. Pokazać, jak to się robi?
Nie miałem zielonego pojęcia o czym mówię, ale nic innego nie przyszło mi do głowy. 
Lekcja loda?
Tego bym się nie spodziewał.
- Już mi niejeden pokazywał - uśmiechnął się. - Niby rozumiem jak to wszystko działa, ale... Cholera, nie wiem, nie mogę? 
- Nie chodzi mi o to - odparłem spokojnie. - Mogę cię... No wiesz. Poinstruować trochę. 

Jezu, Ethan, ale pieprzysz.  Spojrzał na mnie niepewnie, a potem przełknął głośno ślinę

- Mógłbyś? 
- Jeśli to dla ciebie problem to tak. 
Ale jesteś kochany, Ethaś. 
Kurwa mać, zróbmy coś wreszcie!
- Serio ci się podobało? 
- Oczywiście. Nie wierzysz mi? 
- Nie wiem.
Odgarnął włosy opadające na twarz, a potem oblizał wargi pochylił się nad fiutem.
Boże, nareszcie! Co za ulga. 
- Tylko mnie nie popędzaj, bo spanikuje i odgryzę ci fiuta. 
- Jasne. 

Czułem się trochę niezręcznie, ale pozwoliłem mu kontynuować. Robił to tak samo czule i delikatnie, ale już nie wydawało mi się to spokojne. Ani trochę. Policzki miał całe czerwone i co chwila na mnie zerkał. W zasadzie to było nawet... urocze? Pogładziłem go po włosach, ale od razu cofnął głowę. 

- Cholera, mówiłem ci...
- Cicho. Spokojnie. Weź głęboki oddech i rób to powoli. 

Robił. Czułem, jak mocno drżą mu dłonie, ale pozwolił się dotykać. Nabrał powietrza, rozluźnił usta i bardzo ostrożnie spróbował wsunął penisa głębiej. 

- Zdaj się na intuicję. 
- Jasne. 

Nie śpieszyliśmy się, ale to było całkiem przyjemne. Miłe. Zmysłowe. Ciepłe, bliskie i cholernie intymne. Pieściłem opuszkami uszy, masowałem spięty kark i pozwalałem mu poruszać się we własnym tempie. Ja pierdzielę. Nigdy nie sądziłem, że będę uczył kogoś loda.
Całkiem dobrze mu szło. 
Brawo.

Rozluźniłem się, położyłem na łóżku i poczułem, że odpływam. Boże, co za magia. Daniel pieścił mnie w skupieniu i z zaangażowaniem.
Dawał z siebie wszystko. 
Czułem to. Uśmiechnąłem się sam do siebie i zacząłem powzdychiwać.
Głośno. 
Nie hamowałem się. Chciałem, żeby wiedział, że idzie mu dobrze. 
To ważne, prawda? Dla mnie było.

Cholera, jak przyjemnie! Gorące impulsy przetaczały się po nerwach, pobudzały i drażniły. Uczucie podniecenia stawało się coraz bardziej ostre. Coraz bardziej wyraziste.  
Usta. Język. Dłonie. Palce.
Znowu rozpalone wargi. 
Boże, kosmos. 

Mruczałem, poruszałem ostrożnie biodrami i miałem ochotę robić to bez końca. Bez przerwy. 
Czuć, doświadczać, chłonąć. 
Zdychać z przyjemności. 
- Jeszcze! - wysapałem i mimowolnie nacisnąłem na jego kark, ale nie cofnął głowy. - Brawo. Nie przerywaj. 
Ja pierdzielę, jak cudownie! Nigdy bym nie pomyślał, że będę  tak rozpieszczany. Czy ja w ogóle zasługiwałem na takie coś?
Nieważne. 

Orgazm miałem długi, ciepły i łagodny. Czułem, jak lekkie łaskotki rozchodzą się po ciele i tryskałem mu w usta. 
W usta. 
Już powinienem być z siebie dumny?

******

Miała być zupełnie inna końcówka, miał być cliffhanger, Ethan miał dostać w pierdol, ale jestem miękką dupą i nie miałam serca mu tego zrobić, przepraszam wszystkich fanów krwi i obfitych emocji.
No. A tak to pierdzimy tęczą.
Następny wpis za rok, bo przecież trzeba sobie podnosić poprzeczkę, nie?
Zredagowany tylko raz, bo gardzę ludźmi, ale może go jeszcze później przejrzę. Bierzcie i jedzcie, i pijcie, i fapcie.

57 komentarzy:

  1. oyeee
    czas stworzyć dzieło. <3
    które doprowadzi moje kochanie do**********
    hahaha
    o fu skąd ty jajka bierzesz te jajka
    nie moozesz jak człowiek iśc do sklepu hahhaha
    dla heata wszystko co ?
    to bedzie szczere
    znasz moją szczerośc
    i wiesz co mysle
    a dla mnie nalesniki to co
    dobra i tak robie lepsze
    Słodki jeżu,= reklama z lidla ?
    ja wiem ze jestem słodka babi ...i wszyscy o tym piszą hahaha
    ethan nie mdlej ..nie umieraj
    własnie ...co to by bylo jakbys w resteuracji pracował
    po 3 dniach ethan nie ma sił
    jak mu nie byles nic winien
    a przyjazn ?
    to co ?
    tak przemyslenia ethana
    ja mam takie jak gotuje tacie obiad
    zle dobrawione za mało za duzo
    nie te przyprawy
    coś tam haha
    Jaki jestem wspaniały i jak bardzo mi dziękuje, że to wszystko dla niego robię. Chciałem słuchać pochwał i podziękowań, chciałem żeby powtarzał, że nie wie, co by be ze mnie zrobił. mdli mnie ..pępek swiata ethan ...dziękujemy księżniczko..koniec występu
    laska ma racje.. odpocznii
    ehh.
    ale wyciągnęli mnie, wymiętosili i nakarmili smażoną kapustą. miło ze dali jesc
    Heath nie powiedział, że mu smakuje. Ani razu. Nie zrobił nawet podekscytowanej miny, po prostu zjadł wszystko z widelca, pomlaskał, przełknął i otworzył usta po więcej. Czekałem jak głupi, ale nic nie skomentował. Nic.
    NIC.
    przecież nie bedzie codziennie skakac z radosci
    hahahahaha
    ethan ,,tu chodzi o coś innego hahaha
    hih udaje twardego ale jest mięki i
    no wiesz
    biedna pani
    ehh hiw a ty o jednym
    a wogle gdzie daniel

    ż wpadnie jakaś stara pielęgniarka i wypieprzy mnie za okno? hahahaha tez bym to zrobila
    hahaha
    aha aha aha aha
    ta spoko
    aha
    poczucie hifa jest hahahaha
    pociesza bezl jakoś mi no smutno
    Szczerze? - odezwała się w końcu. - Tak Uważam, że nie byłbyś dla mnie wsparciem.
    - Aha
    tez tak uwazam

    hahahaha
    zadrosny bo co < smieszne >

    jak sie ma kogoś trzeba przystpować z czułościami z innymi
    gej czy nie gej
    bosz jak mnie wkurza twoja zadrośc
    daniel < ayami spokojnie ,, wkączyłas spokojną muzuke<> spokojnie
    - A ja jednak myślę, że jesteś niewyżytym fetyszystą, który zakrada się w nocy do szpitali i posuwa starszych panów pod kroplówką.
    ahahhaahahahhahahahahhahahahahahahahhahahahahah
    bosz słonko co jest?
    aaaa
    więc tak spoko
    ayami
    hahahaha
    ooo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezalogowany Babiszon2 lipca 2017 09:26

      W zasadzie nawet nie musisz się podpisywać, i tak cię rozpoznać :D jednak odpisze z telefonu więc może być kanonicznie trochę, ale trudno.

      Nie powiem żebym się nie spodziewała że zazdrość Ethan cię wkurzy. Masz rację, jest trochę nadmiernym egoistą (bo chyba każdy jest trochę?), ale myślę że on wpada najgorzej że względu na narrację, bo cóż - Łatwo być fajnym jak ktoś nie wie co naprawdę czujesz :D

      Gotował nie trzy dni, a parę tygodni i to kilka dań dziennie plus karmienie :D to juz chyba trzeba albo coś swoich dzieci albo dla własnego ego :D.

      Z reklamą Lidla to miałam napisane zanim się o niej dowiedziałam, ale postanowiłam za zostawię :D
      No tak przecież jesteś jeżykiem <3

      Jakby pracował w restauracji to by robił tylko to :D tak naprawdę Etan głównie nie dosypia.

      Gdzie Daniel? Pewnie przemierza jesteś sukienki albo coś :D < wredny babuś>

      Ethan by właśnie chciał żeby Hif skakał :D i to kolejna rzecz która ma ze mnie :D

      Też uważam że ethan to chujowe wsparcie :D

      TAK SIĘ CIESZĘ ŻE ROZUMIESZ ANDRONA <3

      Dzięki za komentarz

      Usuń
    2. :) moje komcie jedyne w swoim rodzaju <3333
      ale ten jego egoizm to wyższa półka
      daniel i hih są fajni pewni siebie ale też mają problemy ,,,kazdy je ma
      no dla dziecie trzeba gotować
      jak człowiek zaniedbuje sen to tak jest

      hahahaha smieszne ja ci dam kurde sukienki..
      kazdy chce ze jak coś dla tej osoby robisz zeby tamta była zadowolona
      ale jak sie nastawiasz na to
      to nie zawsze wychodzi
      nom prawda a dziecko to nie zabawka ,, nie zostawisz samego jak masz dość

      nom rozumiem
      taka prawda .jak masz chłopaka czy laske to nnie chcesz zeby ktoś do twojej połówki sie kleił :)
      hahaha
      tak zle nie bylo
      widzisz troche rzeczy mi sie podoba :)
      koniec taki emm
      i ta myśl o trójkącie
      ehh
      Ayami

      Usuń
    3. Tak, wszędzie bym je poznała :)
      Jego egoizm wyższa półka, co najmniej tak wysoka jak mój :D
      Daniel nie jest aż tak pewny siebie wbrew pozorom ;) I myślę że jakby mu jeszcze trochę zajrzeć do głowy to też by już taki fajny nie był :D.

      Ethan raczej by dziecka nie zostawił (chociaż?) ale nie wiem, czy by go przypadkiem nie upuścił do kibla albo nie zgubił albo coś w tym stylu :D. On się potrafi zgubić w pustym pokoju i spalić ciuchy wodą :D.

      Nie wiadomo, może z sukienkami to prawda :D. Ale pewnie pracował, bo Ethan i Daniel pracują w innych godzinach, dlatego nie widują się u Heatha.

      Nie wiem, to chyba zależy od ustaleń, ale cieszę się, że to rozumiesz.

      Co jest nie tak z trójkątem?

      Usuń
    4. <333333
      moje komcie to wyższa półka tez hahaha
      ethan uwaza ze jest pewny ..na pierszy rzut.. im dłuzej sie kogoś zna te pewnosc wychodzi
      własnie chociaż..albo zapomniał dac jesc czy coś i tak dalej
      masz racje.. zgubic sie w pustym pokoju?
      ja sie z hotelu zgubiłam
      rozumiem i sie zgadzam i mają moje poparcie hahahahaha
      a to tobie jeszcze nie mowiłam o trójkątach
      a tak jakos
      nie lubie ich
      priw moge ci napisac

      a co do jeżyków
      tak ayami jest nim
      ogólnie jeż to maskotka mojego miasta hahahaha
      hahaha takie tam
      ayami

      Usuń
    5. No Ethan uważa, że jest pewny. Poza tym Daniel chce, żeby ludzie tak myśleli ;)

      Tak, pewnie by zapomniał :D. Może w innym momencie życia byłby niezłą mamusią, albo nawet by sobie poradził bo spiąłby dupę, ale na pewno byś go wtedy jeszcze bardziej nie lubiła :D.

      Dla mnie trójkąty są ok. Zwłaszcza, że oni nie są w związku więc nie mam kogo chcieć sam na sam :D.

      Oj, jeżu.

      Usuń
    6. mamusią ?
      a nie ojcem ? he?
      jestem seksi jezem
      jak bedzie słonce to założe seksi jezówą czapke
      i wszystkie oczy na mnie
      hahha

      Usuń
    7. hahahaha
      czasem to on tez potrzebuje opieki
      czasem bardzo
      a fuuu machłam i zabiłam ręka robaka i
      szoruej 10 razy ręke

      aa przypomniało mi za co byłam zła na hifa
      i nadal jestem
      hif to ze lezysz w szpitalu nic nie zmienia
      ayami

      Usuń
    8. Kto potrzebuje opieki? Efan?

      Ja już zapomniałam o co byłaś zła :D

      Biedny robak < tak naprawdę to nie ma sumienia >

      Usuń
    9. nom ehthan
      ja tez nie mam sumienia uczuc nad robakami
      to juz dawno bylo
      poszło o to hif sie wydarł na ethana zeby sie odczepił od daniela bo mu zycie zjebie ..plus dla hifa
      a po tem i jak hif sie poszedł z nim pieprzyc ehh i to jestem zła
      ayami

      Usuń
    10. Aaaaa... Nie wiem czemu, co innego odlepić się od Ethana, a co innego samemu z nim się pieprzyć :P. Hifowi raczej nie zjebie.
      Boże, już nie pamiętam, że to pisałam.

      Usuń
  2. ale ciężki ten rozdział, jakoś tak ogólnie dużo trudnych wątków nagromadzonych. sadystka :v

    ale od początku
    nie spodziewałam się, że Etaś się dogada z Kasią, ale fajnie :)
    sarna zdobywa przyjaciół <3

    za to martwi mnie, że Etaś tak zaczął podchodzić do tych obiadków. rozumiem, że on potrzebuje być doceniony, pochwalony, że ogólnie brakuje mu takich rzeczy, ale to niezdrowe :/

    NIE SKOMENTUJĘ ROZMOWY O WYPADKU

    zazdroszczę pomysłu z seksem w szpitalu! :D
    żałuję, że sama na to nie wpadłam

    kurczę, jestem w stanie sobie wyobrazić to zażenowanie sarny po. no i w końcu on jeszcze potem się zobaczył z rudzielcem czy nie? bo jeśli nie, to przecież jeśli nagle przestałby przychodzić, to Heath zauważyłby, że coś jest nie tak. aż tak głupi nie jest. chyba

    no i nie spodziewałam się, że Etaś i Belz przeżyli coś takiego. kurczę, ta to nie ma łatwego życia

    co do kwestii Etasia jako tatusia, to niestety muszę się z nią zgodzić, ale też rozumiem, że go to zabolało

    WIEDZIAŁAM, ŻE KTOŚ O IMIENIU MARCIN TO MUSI BYĆ TEN FAJNIEJSZY <3 <3 <3

    a ja bym tam wprost powiedziała, że Garth to chuj :D
    już nawet nie chodzi o osobiste sprawy między Ethanem i Garthem, ale skoro raz zrobił taki numer, to może się przecież powtórzyć

    znów - wcale się Jelonkowi nie dziwię, że czuł się niekomfortowo, kiedy zobaczył razem Daniela i Marcina. też chciałoby mi się rzygać w takiej sytuacji

    też na miejscu Ethana nie chciałabym wziąć udziału w takiej imprezie, więc uważam, że Belz nie powinna naciskać. nie tędy droga raczej

    DALEJ NIE LUBIĘ ANDY'EGO
    dupek. tak się mieszać między sprawy Etasia i Belz :/ i nie rozumiem, dlaczego ona mu tak we wszystkim ustępuje. bez sensu...

    ETHAN ODBIERAJ TELEFONY OD DANIELA!
    już od kogo jak od kogo, ale od Daniela trzeba! na pewno ma coś fajnego do powiedzenia albo zaproponowania :D to przecież Daniel

    TRÓJKĄT <3 <3 <3
    podoba mi się sposób myślenia Daniela :D
    i w ogóle ile ten facet ma cierpliwości! awwww <3

    LEKCJA LODA <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 awwwwwww <3 <3 <3 <3 <3 <3
    cudne, wspaniałe, urocze, kochane...
    choć raz między nimi sytuacja się zamieniła :D
    no i jestem dumna z Daniela, że się odważył <3

    POWIEDZ, ŻE CHODZIŁO O TO, ŻE DANIEL MIAŁ NA SOBIE STANIK?!

    wybacz tyle wersalików, ale inaczej się nie dało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :/ Chciałam dać na końcu pobitego Ethana więc doceniajcie tylko tę ciężkość która jest :D.

      Kasia raczej nie ma nic przeciwko niemu i ona jest dużo bardziej zdystansowana niż on. Nie wiem czy byliby wielkimi przyjaciółmi, ale na pewno zacieśniają więzi rodzinne :).

      "rozumiem, że on potrzebuje być doceniony, pochwalony, że ogólnie brakuje mu takich rzeczy, ale to niezdrowe :/" No, raczej niezdrowe, ale też tak mam, jak długo ktoś mnie chwali to potem nawet milczenie odbieram jako cios. Chociaż nie jestem aż tak pracowita. Ale bardzo się cieszę, że rozumiesz jego potrzebę bycia docenionym :)

      "NIE SKOMENTUJĘ ROZMOWY O WYPADKU"
      Miała wyjść nienajgorsza, ale pocieszam się tym, że nawet jak jest słaba to później jest seks i no. Kto by pamiętał :D

      No właśnie ja się wahałam bo to jednak jest kosmos, ale potem postanowiłam, że po co to ma być logiczne jak może być fajne.

      Następnego dnia się nie zobaczył, bo Hifowi przywiozła obiadki babcia... < w tym momencie zastanawia się czy przypadkiem babcia hifa nie zginęła na wojnie >

      No przeżyli i nawet ok rok później się rozstali.

      Jak wspomniałam, Ethan pewnie by to dziecko przez przypadek włożył do zamrażarnika albo coś ;)

      Co do Marcina, to pewnie zachwyci cię ten fakt, ale jeśli miałabym przedstawić kogoś, kto pasuje mi na wzór jego urody to byłby to Andy Biersack. W sensie, specyficzna uroda, ale hot.

      No, ja pewnie też bym nie ukrywała, że go nie lubię, ale Ethan bardzo chciał się we wszystkim zgadzać z Marcinem, żeby go nie znielubił czasem :). A Marcin to jest typ, który lubi wszystkich.

      Cieszę się, że rozumiesz jego zazdrość. Niby wiadomo, że Ethan sam by nie spróbował, ale ja sama na imprezach się nie bawię, a innym zazdroszczę :P.

      Chciałabym, żeby Ethan wziął udział, ale chyba by zemdlał :D. Nie jego cycki będą sławne.

      Ja tam rozumiem Androida, ale Belz nadal nie jest pewna, bo z jednej strony go kocha i nie chce, żeby czuł się zagrożony, a z drugiej ona i Etan są jak ja i wszystkich miętolą po brzuchach, cycach i dupach i nie widzą w tym nic szczególnego :D.

      Co do trójkąta to jeszcze nie wiem, ale i rozumiem ideę Daniela, chociaż zaczełam się wkurwiać, że się wtrąca, bo ja też nie lubi jak ktoś się nade mną lituje, ale też rozumiem Ethana, bo jak ktoś mnie próbuje z kimś poznać to czuję się jakbym psuła tej osobie dzień :P. A co dopiero seksy. Zwłaszcza, że Daniel taki hot.

      Cieszę się, że lekcja loda była urocza, miała być. Ale jeszcze trochę trenowania przed nim... < chrząka >

      Tak, Daniel miał stanik :D. Ale zapomniał.

      Dziękuję za komenta <3



      Usuń
    2. to dobrze, że zacieśniają! :D

      "No, raczej niezdrowe, ale też tak mam, jak długo ktoś mnie chwali to potem nawet milczenie odbieram jako cios. Chociaż nie jestem aż tak pracowita. Ale bardzo się cieszę, że rozumiesz jego potrzebę bycia docenionym :)" spoko, ja nie muszę być długo chwalona, żeby mieć takie odczucie, po prostu mam wiecznie wygłodniałe ego xD

      co do sceny wypadku, to niestety ale dla mnie takie tematy są za ciężkie, jakoś nie chcę o tym myśleć

      po co komu logika <3

      aaa... nie musiała zginąć przecież :)

      biedne dziecko xD

      oooooooch <3 <3 <3
      fakt, zachwyca :D
      Andy z zieloną grzywką xD

      ech... takie udawanie jest bez sensu, prędzej czy później i tak się wyda przecież :v ale spoko, kumam, że jest głupio zauroczony i tyle :D

      ja mam nadzieję, że Daniel jakoś sobie z nim poradzi <3

      no bo to Android przesadza :/ w stosunkach przyjacielskich, a przecież to właśnie takie łączą Etasia i Belz, nie ma nic złego

      moim zdaniem to nie jest litowanie się. to, że ktoś chce nam pomóc, nie oznacza, że się lituje
      no i chwali się Danielowi, że myśli o Etasiu a nie tylko o swoim libido!

      oooooch to czekam na więcej :3333

      WIEDZIAŁAM <3
      DANIEL ŚCIĄGAJ KOSZULKĘ! CHCĘ STANIK!!!

      Usuń
    3. No to ja zwykle nie oczekuję pochwał tak po prostu, chyba że widzę, że ktoś chwali osobę obok. Ale puchnące, nadymające się ego to uzależniające uczucie.

      Spoko, rozumiem. Dla Hifa też jak widać.

      Tak, ale napisałam, że zginęła, ale to jednak prababcia, więc spoko :).

      Nie jest może bardzo podobny, ale nie mam też ścisłego wyobrażenia, a to najbliższy typ urody, który mi się kojarzy. On ma mniej więcej trochę zielone, trochę brązowe włosy.

      Nie wiem, życzę Ethanowi, żeby się nie wydało :).

      Nie wiem, różnie ludzie na to patrzą, dlatego chciałam dać tę scenę, bo trochę go rozumiem, a trochę na miejscu Efana, bym się wkurzyła. No i jednak Efan jest byłym facetem Belz.

      Wiem, ale ja i tak źle się w takich sytuacjach czuję i Ethan też się źle czuje, zwłaszcza, że sam nie umie nic ze sobą zrobić.

      Ethan ogólnie wie, że pierdoli, ale serduszko by mu pękło, gdyby jedyny facet, który mu poświęca jakąś uwagę przespał się z facetem, w którym jest zadurzony.

      Spoko, jeszcze będzie Daniel w staniku. Ostatnio wyobrażałam sobie Daniela myjącego zęby w czarnym, damskim komplecie.

      Usuń
    4. co za różnica, babcia, prababcia xD

      na pewno jest śliczny <3

      wiadomo, też mu tego życzę :) ale wolałabym, żeby po prostu tak nie robił

      pewnie, bo były facet, który jest gejem, to dla niego taaaakie zagrożenie :v

      no nie dziwię się ani trochę

      TAK? będzie? :D Etaś zobaczy Daniela w staniku? :>
      kurczę, ale taki sekśi, koronkowy czarny komplet jakoś pasuje do Daniela <3

      Usuń
    5. Nie wiem, ja raczej nie używam tego zamiennie, ale trochę mi się popieprzyło czy to jednak była babcia czy prababcia, ale jednak prababcia i babcia może karmić wnuka.

      Marcin? Etasiowi się podoba :P

      No tak, ale Ethan jest też mocno związany z Belz. No i nie wiem, po prostu chciałam dać osobę z trochę inną perspektywą i innymi... hm. Obyczajami?

      Myślę, że kiedyś zobaczy. To byłby śliczny gest, tak zamówić taki specjalny stanik z szerokim obwodem ale z małą miseczką, taki nieusztywniany na urodziny czy coś. I fajne majty do tego.
      Daniel myjący zęby miał akurat taki bardziej zwykły, prosty. Ale on ma duszę artysty więc mógłby mieć coś bardziej odjebanego #profesjonalnesłownictwo

      Usuń
    6. no ja też nie, śmieję się tylko :)

      kumam, ale i tak go nie lubię :D

      przecież już rozmawiali na ten temat. tzn ja wiem, że rozmawiać, a pokazać się w staniku to dwie różne sprawy i Etaś mógłby zejść na zawał, no ale :D

      ooo na pewno <3 sportowe by się mogły nadać :D

      bielizna w graffiti? :D
      ja mam w kurczaki. i w owce. i w świnie. jestem dziwna xD

      W OGÓLE właśnie. uciekła mi ta rozmowa o zwierzętach! Daniel taki podjarany bo KROWA :D

      Usuń
    7. Niektórzy to zastępują.

      Z Ethanem to rozwiążę w inny sposób, a co do Daniela to póki co próbuje unikać tematu, ale jakby byłby pewny akceptacji najbliższych osób, to może...

      To był mniej więcej taki (mycie zębów)
      https://rafjolka.pl/pol_pl_146-AVA-BIUSTONOSZ-CZARNY-16000_2.jpg

      Nie chodziło mi o bieliznę z motywem sztuki, ale taka bardziej wyszukaną jeśli chodzi o fason, coś bardziej awangardowego, tak jak noszą osoby eksperymentujące z modą. Nie wiem, jak to określić.

      No, Daniel kocha krowy. I ryby. Chociaż z tym też coś będzie, konkretnej z dietą wegańską Daniela.

      Usuń
    8. to co? on nadal nie wie, czy Ethan to akceptuje? serio? a gadałby z nim, gdyby miał coś przeciwko? ale rozumiem, że to delikatny temat

      sekśi <3

      nie mam pojęcia, o jaką chodzi, ale ja jestem nudnym sztywniakiem, więc spoko :D

      zamierzasz mu dać antybiotyk z laktozą? :D

      Usuń
    9. No nadal nie ma pewności, nie porozmawiali o tym, a że całe życie to ukrywa to nie robi mu różnicy poukrywać jeszcze trochę. Gdyby nie akceptował to przecież by tak nie spanikował.

      Nie wiem, jak to wytłumaczyć.

      Nie, to będzie coś innego, ale nie powiem. Może ci się nie spodobać, ale chciałam to dać, bo myślę, że takie cos może się zdażyć, zwłaszcza przy jego osobowości.
      Ale nie powiem,

      Usuń
    10. to niech porozmawiają! mam nadzieję, że Etaś jakoś nakłoni Daniela do zdjęcia koszulki :)

      spoko, nie trzeba :)

      to dawaj kolejny rozdział jak najszybciej! :D

      Usuń
    11. Kiedyś porozmawiają.

      Nie wiem, czy to będzie w następnym rozdziale, raczej będzie się rozwijać.

      Usuń
  3. Dobra, to dziś już na trzeźwo, czytam raz jeszcze i komentuję.

    To gotowanie dla Heatha <3 wybaczam brak rosołu z fiucika. Na początku nie mogłam się skapnąć, o co chodzi z tym „Hifem”, ale wszystko szybko się wyjasniło. :D

    Kat lubi naleśniki z serem?

    Myślisz, że Ifn czuł się trochę winny?

    „Czułem, że się od tego uzależniam. To była czysta, egoistyczna przyjemność.
    Chciałem przychodzić do niego i słuchać jak bardzo mu smakuje. Jaki jestem wspaniały i jak bardzo mi dziękuje, że to wszystko dla niego robię. Chciałem słuchać pochwał i podziękowań, chciałem żeby powtarzał, że nie wie, co by be ze mnie zrobił. Bez przerwy podnosiłem sobie poprzeczkę, a potem musiałem starać się coraz bardziej. To było uzależniające. Ilekroć od niego wychodziłem, czułem się jak na haju. 
    To mnie odurzało.
    Nakręcało. 
    Motywowało jak cholera. 
    Biegłem do Heatha, karmiłem go a potem jakby mi wyrosły skrzydła. To było niesamowite uczucie.”

    Dowartościowanie się level hard. :3
    Kochany Etaś, któż nie lubi słuchać pochwał i podziękowań?

    „Chciałem być potrzebny. Ważny, kochany i zajebisty. Tak działał mój mózg. Nie mogłem nic na to poradzić. Karmiłem swoje ego kolejnymi obiadkami, a Heath cieszył się jak dziecko i zjadał widelec za widelcem. Moje ciało czuło się koszmarnie, ale było mi lekko na duchu. Nie mogłem sobie tego odpuścić. Nie mogłem zrezygnować. Potrzebowałem tego jak powietrza. Po raz pierwszy od długiego czasu, przez kilka godzin dziennie czułem się całkowicie spokojny.”

    Biedactwo :( przecież JEST potrzebny i zajebisty <3 na pewno też jest kochany, Belz go kocha, J-L go kocha, Daniel i Hifuś też! Nawet Grzesio!

    Może Hif troche przytył? :3

    Kat, która przy Isaacu staje się krucha i wrażliwa <3 czekam na jej notkę.

    „- Czyli oschła - podsumowałem. - Nie martw się, jak tylko do nas wpadnie, to usmażę jej pączki i stanie się cieplutką, mięciutką mamusią. 
    - Nie wpadnie, jest w więzieniu.” - BOSKO. Czyżby mama też tego?

    „- Dzięki, Kasiu.
    - Kasiu? - zdziwiła się. 
    - No co? Ładnie brzmi. 
    [...]
    - Mama tak na mnie mówi.” – pierdzioszkowa Kasia <3

    „Rodziców Isaaca poznałem tydzień wcześniej. Nie miałem wyboru. Chciałem zaszyć się w pokoju i udawać, że nie istnieję, ale wyciągnęli mnie, wymiętosili i nakarmili smażoną kapustą. No cóż. 
    Dlaczego się tego nie spodziewałem?” - zamykanie się w pokoju i udawanie, że mnie nie ma, brzmi znajomo. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hif, który martwi się o babkę z tira <3 kochane gepardziątko.

      „Heath popychał pierdoły bez końca” :D

      #kłamczucha <3

      No i Hif, który kusi Etana w szpitalu :D ach, te sceny :D ach, ten Etaś, który uległ albo dał się sprowokować. Ach, W OGÓLE, seks w szpitalu #fetysz

      Podobało mi się, jak Etan wmawiał sobie, że nie, nie, nie jest zboczony, ani trochę. Ale to dobrze, że dał się namówić :D no i zuch chłopak, zawsze ma przy sobie gumki i lubrykant. :D

      „Brawo, Ethan! Asertywność godna podziwu!” - WŁAŚNIE, BRAWO.

      „To w zasadzie było bardziej psychiczne pobudzenie niż chcica” - to chyba jest nawet w tym wszystkim najfajniejsze. :)

      „Cholera, czyżby był aż tak wygłodniały? A może sama ta gadka już go nakręciła?” - NIE NO, Hif niewygołodniały? :D niemożliwe. A jak długo on już jest w tym szpitalu? Mam nadzieję, że do lata się wykuruje, bo U MNIE NA BLOGU LATO, więc rozumiesz #brewki

      Podobało mi się, że Ethan był taki stanowczy, nawet jeśli niepewny :D ale no, Hif bez rąk, wiadomo.

      „Chciałem mu pokazać, że umiem i że mam odwagę. 
      Tak.” - umiesz i masz odwagę ;)

      Ja tam się jaram tymi szpitalnymi seksami, fajnie im wyszło, Ethan mimo wszystko kontrolował całą sytuację <3 może częsciej tak będzie robił? :3 Hif nie musi niczego sobie łamać.

      „- Possiesz jeszcze trochę? Tak dobrze ci szło.
      - Boże, co za suka - zaśmiałem się i mimowolnie ściągnąłem bluzę.” - ETHAN, ty kozaku. Jak śmiesz nazywać Hifcia SUKĄ? Ciekawe, KTO tu jest tą suką. :d

      < komentarz nietrzylinijkowy >

      Hif lubi ssanie jajuszków?

      „Miałem w dupie dobre obyczaje.” - oby miał tak częściej. ;)

      „Szczerzył się, wybuchał śmiechem, a potem znowu marszczył czoło i zaciskał zęby.” - pamiętam, że jak to wczoraj czytałam, to byłam zachwycona. Właśnie tak wyobrażam sobie Hifa w trakcie seksu.

      „Chciałem, żeby to mówił. Czułem się, jak jebany narcyz, ale chciałem, żeby powtórzył to jeszcze raz.” - do tego jeszcze wrócę, gdy dojdę do Daniela, ALE już teraz napiszę, że zwróciłam na to uwagę. Etaś potrzebuje tego, nie tylko przez to, że jest narcyzem. :D

      „I tak z trudem uciszałem Heatha.” <3

      Usuń

    2. Nie wiem, jak to się stało, że nikt nas nie przyłapał.” - cieszę się, że skończyli. W ogóle, lubię, jak Etan z Hifem daje się ponieść. Tak było też w poprzedniej scenie seksu :D zanim go połamali :d

      „„Jesteś niesamowity”
      Tak powiedział.
      Boże, ale jestem próżną kurwą.” - kocham próżną kurwę Etasia.

      „Heath był uhahany po sam sufit” - to takie hifowe :D ciekawe, czy serio był zaskoczony, że Ethan to zrobił, czy tylko się z nim droczył. :D

      „"Było fajnie".
      I co z tego, kurwa, że było? 
      Jezu, co za upokorzenie.” - nawet gdyby Hif serio myślał, że Etan się upokorzył, to... nie, nie myślałby. Przecież Hif nie może tak myśleć, tak jak z seksizmem itp. (pamiętam). To problem Etasia, bo zawsze czuje się gorszy i ma czarne myśli.

      Belz! <3

      „powiedziała, żebym nie trząsł dupą, bo wytrzęsę spermę.” <3

      Wątek z aborcją mnie zaskoczył, albo raczej zaciekawił. Fajnie wiedzieć, że uważa, że Ethan nie byłby dla mnie wtedy wsparciem, w ogóle cieszę się, że mówi mu to tak otwarcie.

      Niech sobie walną teraz z Andro bobaska.

      „Belz wyszła gwałcić koleżankę” - i jej cycki?

      Wątek w pracy. FAJNY. Więcej hot dup do opisania. :D no i Marcin. Ach, ten Daniel, ach, ta zazdrość Ethana, ale rozumiem go.

      Tak podsumowując, już pisałam ,że nie wiem, za co miałabym być zła na Etasia, ja tam go rozumiem.
      Rozumiem też Androida, ale to chyba zależy od punktu patrzenia: na jego miejscu też nie chciałabym, żeby moja dziewczyna była TAK BLISKO z byłym facetem (nawet jeśli okazało się, że jest bigejem). Bo jednak to trochę taka zdrada emocjonalna, to Andro MA BYĆ NA PIERWSZYM MIEJSCU DLA BELZ. Koniec kropka. Tak działają „zwykłe” związki, a móiłaś, że Belz kocha Androida, a on ją. I nawet jej piczę liże.
      Z drugiej strony, rozumiem Etana, bo mógł poczuć się odrzucony. Ale warto zerwać zbyt bliskie więzi z Belz i iść naprzód. Bo Belz chyba już się nieco odcięła, prawda?

      „No ale, kurwa! Nie chciałem dostosowywać się do jego zachcianek. Co teraz? Nie będziemy się mogli nawet przytulić?” - przytulić tak, jak najbardziej, ale Andro pewnie widział, jak się macają „po przyjacielsku”.

      Zazdrość Etasia była urocza :D

      Macica Belz :D :D :D

      „Widziałam w ogłoszeniu, że ASP szuka modeli do lekcji rysunku i pomyślałam, że jesteśmy wystarczająco zajebiści, żeby wziąć w tym udział.” - to chyba zły pomysł. :D ale może Daniel się dowie i namówi Etasia?

      Usuń
    3. „Zawsze chciałem robić coś związanego ze sztuką, ale nigdy nie miałem w sobie dość... Nie wiem. Odwagi? Talentu? 
      Byłem byle jaki. Efekty  tego co tworzyłem nie okazywały się najgorsze, ale miałem wrażenie, że w tylko powielam schematy. Że wszystko, co robię jest błahe, odtwórcze albo zbyt dosłowne. Że brakowało mi wyczucia. Albo wrażliwości. Nie potrafiłem wymyślić czegoś, czego jeszcze nie było, więc w końcu nie robiłem nic. Czasami czułem, że chcę coś stworzyć, ale w końcu nawet nie próbowałem.
      Ilekroć coś się zaczęło, kończyłem to z własnej woli. 
      Wszystko sobie odpuszczałem. Nie umiałem nic zrobić. 
      Nigdy.” - dlaczego to brzmi jak ja? :D W ogóle, miałam napisać, że w tym rozdziale czuję taką dziwną więź z Ethenem, aż jestem w szoku, jak bardzo go rozumiem. Zdziwko.

      Rozmowa z Danielem i propozycja trójkąta! Daniel, obsmarowany maścią na pryszcze! Odrosty Daniela!
      W ogóle, Chmura chyba miała ubaw z tej zazdrości Etana :d

      No i jest sarenka.

      No i wracamy do: „Nie słuchałem dalej. 
      "Mnie się podobasz."
      "Mnie się podobasz"
      "Mnie się kurwa podobasz"
      Myślałem, że się poryczę, jak to usłyszałem. Wszystko mi w środku drżało i buzowało, a on walnął takim tekstem. 
      Cholera, no! Miałem wrażenie, że rozpłynę się ze szczęścia, a tylko poczułem, jak zaciska mi się gardło. 
      Podobam się?
      Naprawdę?
      Ja pierdzielę. Nigdy nikomu się nie podobałem, a teraz podobam się jemu?
      JEMU?!” - ano jemu. Najpierw komplementy od Hifa, potem od Daniela, może by tak... ? :3

      „Tak! Chciałem się najebać i zasnąć pod stołem.” - :D

      O WŁAŚNIE, Hif opowiada Danielowi o seksach? :D

      „Zupełnie jak Heath. Jemu też mówiłem, że nie robię takich rzeczy.” - wszyscy wiedzą, że Etaś jest niewinnym niewiniątkiem #nie

      NO I MUSZE TO NAPISAĆ: NAUKA ROBIENIA LODA <3 AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA tak na to czekałam :D

      Jak ja lubię, gdy Etaś się nakręca i przejmuje kontrolę.
      Czemu Daniel się zmieszał, gdy Etan zaczął macać jego klatę?

      Daniel, padający na kolana <3 ssący <3 NARESZCIE. I wspaniały, cudowny Ethan, który uczy go robienia loda :D
      No i to, jak Daniel się zmieszał, przestraszył i te sprawy. Fajnie poczytać o tej jego stronie, mniej zajebistej i bardziej wrażliwej. Zmieszanej <3

      Usuń
    4. Mam nadzieję, że Etaś wszystko zrozumiał i nie czuł się już jak trędowaty <3 bo pamiętam, że na samym początku był rozczarowany, gdy Daniel nie chciał brać jego fiucika do ust :D
      No to teraz ma odpowiedź.

      „Czułem, jak lekkie łaskotki rozchodzą się po ciele i tryskałem mu w usta. 
      W usta. 
      Już powinienem być z siebie dumny?” - ja tu widzę drugie dno, niestety.

      DOBRA. Podsumujmy:

      1. Ethan i jego pokłady czułości i troski.
      2. Rozmowa z Belz.
      3. Zboczony, napalony Etaś ujeżdżający Hifa w szpitalu <3
      4. Etaś-szmatek, kurewka i dziwek, który ma zarówno Daniela, jak i Hifa, ale i tak jest zazdrosny <2
      5. Ando, który nareszcie walczy o swoje.
      6. Poczucie wartości i zajebistości Etana, które jest zależne od tego, co myślą o nim inni.
      7. Marcin <3
      8. Droczenie się Daniela. Może faktycznie walną sobie trójkąt?
      9. Lód w wykonaniu Daniela!

      Pewnie o czymś zapomniałam, ALE to tak w skrócie. Odniosłam wrażenie, że w niektórych scenach wpis był mocno chaotyczny, jak umysł Ethana. :)

      Same fajne wątki, nie wkurzam się, rozumiem, czasem wręcz popieram. No i tulę balonami.

      „Następny wpis za rok, bo przecież trzeba sobie podnosić poprzeczkę, nie?” - NIE, NIE TRZEBA, dawaj kolejny za pół roku. Jak to mawiają, lepsze jest wrogiem dobrego. :D

      Chyba przeszłąm samą siebie, no ale pół roku, to komenmtarz też odpowiedniej długości. :D

      Usuń
    5. Kuno, opiździałaś <3 Pięć komentarzy? Serio? :D Dziękuję <3 <3 <3

      Czemu Kat miałaby nie lubić naleśników z serem :D? Znaczy, ja nie lubię, ale Kat to Kat :D
      Ifn winny? W sumie nie wiem, chyba nie, ja bym się raczej nie czuła w takiej sytuacji winna, ale na pewno nie dawało mu to spokoju, no bo jednak to dość mocna sytuacja.
      No, Etaś się mocno dowartościowywał, ale Lex ma rację, od potrzebuje trochę dowartościowania, chociaż na krótko to u niego działa. Ale cieszę się, że nie masz mu tego za złe i nie uważasz, że uważa się za pępek świata :)

      Ja go kocham :D. Ale Nie wiem, czy Hifuś go kocha, ale jak mówiłam, póki jest „wspólny” z Danielem to nic do niego nie ma :D Grzesiu na pewno go lubi :D. Marcin zresztą też, ale Marcin lubi wszystkich.

      Hif może przytył, ale Hifuś jest mało tyjący, on jest z tych wiecznie chudych :D

      „Kat, która przy Isaacu staje się krucha i wrażliwa <3 czekam na jej notkę.” Też bym trochę chciała, ale cały czas mam z tyłu głowy „Kto to kurwa będzie czytał” :D

      Czemu bosko że mama w więzieniu? Mama też ten tego. I siostra. Chciałoby się powiedzieć „rodzinny biznes”, ale to nienajszcześliwsza historia. Ale chciałam komuś dać mamę w więzieniu :D

      „„- Dzięki, Kasiu. - Kasiu? - zdziwiła się. - No co? Ładnie brzmi. [...] - Mama tak na mnie mówi.” – pierdzioszkowa Kasia <3”
      NIE DAŁO SIĘ TEGO NAPISAĆ MNIEJ BANALNIE, PRZYSIĘGAM.

      „ zamykanie się w pokoju i udawanie, że mnie nie ma, brzmi znajomo. :D”
      Też tak robię <3

      Ogólnie, jak wspominał Daniel, Gepardziątko nie jest bez uczuć, więc go to ruszyło :) Ethana też by bardziej ruszyło, gdyby był wyspany :D

      Tak, Ethan zbiera garściami wszystkie darmowe próbki lubrybaktów :D. No i gumki też. Daniel też ma, Hif to sobie poradzi bez :D. Ethan ogólnie miał tylko possać, bo bałam się że to za bardzo kosmos, ale cieszę się, że to twój fetysz i że ci sie podobało, bo wahałam się czy iść w coś aż tak absurdalnego :D.
      Tak, Ethan ogólnie jako że nie miał zbyt wielu okazji do ciekawych seksów to myśli, że to nie dla niego, ale jak kiedyś wspominałam, on ma potencjał na bycie zboczonym. Przypominam, że jego poprzednie wcielenie było sado z opcją maso :D (nie wiem, czy istnieje takie coś, ale TRUDNO, Etaś taki był)


      Tak, u Etasia się często w seksie miesza dużo różnych uczuć, czasem mu się chce, bo jest zmotywowany, albo pobudzony strachem, stresem, ekscytacją, dumą, itp. nie zawsze to jest sperma która mu rozwala jaja :D. A może nawet przeważnie nie jest.

      Hif byłby wygłodniały po paru dniach :D. Spoko, zdjęli mu już jedną rękę i NIEDŁUGO wraca do domu ;)
      Ethan ogólnie jak tylko zobaczył że Gepardowi się podoba to łatwo nabrał pewności siebie ;)
      Ethan nie ma za grosz godności to będzie robił jeszcze różne rzeczy :D

      „zaśmiałem się i mimowolnie ściągnąłem bluzę.” Liczyłam, że ktoś zauważy to zdanie, ale nikt nie zauwazył, ale może to dobrze, bo Ethan też się zapomniał :D. Ethan ogólnie nie dodsłania ramion przy ludziach albo kiedy ktoś może go zobaczyć.

      Ethan nie jest suką, Ethan jest szmatkiem.

      Dobre obyczaje może mieć w dupie, byle inne rzeczy też się w niej zmieściły :D

      Hif lubi ssanie wszystkiego :D

      „pamiętam, że jak to wczoraj czytałam, to byłam zachwycona.”
      To ja jestem zachwycona tym zdaniem <3 Kocham jak ktoś w trakcie seksu próbuje kozaczyć, a potem nagle marszczy ryj i stęka bo go przeszła fala rozkoszy :D

      Nie wiem, ja też jestem narcyzem i też kocham słuchać takich rzeczy :D. Ale masz rację, Etaś ogólnie potrzebuje być docenionym, nie dlatego, że uważa się za niewiadomo kogo, ale wręcz przeciwnie.

      Tak, z Hifem zwykle daje się ponieść, z Danielem daje się być zaopiekowanym :D. Chyba obie rzeczy są dla niego ważne.

      Próżne kurwy, łączmy się! (tak, jestem dokładnie taka sama :D)

      Tak, Hif był w szoku, bo tylko żartował, bo mu - jak ty to mówisz - sperma cisnęła na mózg i myślał w kółko o seksie a jak hif o czymś myśli to o tym gada, A Etaś wziął to na poważnie i Hif finalnie był trochę wniebowzięty, a trochę zszokowany.

      Usuń

    6. Tak. Hif był zachwycony Ethanem, nie dość że się rozładował to jeszcze podziwiał, że się odważył, ale no, Ethan jest boidupą, ofiarą losu i życiową porażką to tak uważa :).

      „Wątek z aborcją mnie zaskoczył, albo raczej zaciekawił. Fajnie wiedzieć, że uważa, że Ethan nie byłby dla mnie wtedy wsparciem, w ogóle cieszę się, że mówi mu to tak otwarcie.”
      Oczywiście, że nie byłby, zwłaszcza że teraz jest pierdołą,a co dopiero jak miał 17 lat :D. Myślę, że dla Belz to niełatwe tak mówić, ale też ona raczej woli być z nim szczera. Zwłaszcza że do Ethana i tak by to dotarło.
      Mnie w sumie podoba się ten wątek, bo ogólnie jakkolwiek Belz nie jest przeciwko aborcji to sama jej nigdy nie chciała robić, ale jakoś tak wyszło. Bardzo spontanicznie mi się to napisało, pierwszy podmuch weny przy tej notce.

      Ale kto wie czy nie pierdzielną sobie bobo, Anrod by pewnie chciał :D

      Tak, Belz poszła miętosić jej cycki, bo Andro ani Etan nie mają cycków :(

      TAK SIĘ CIESZĘ, ŻE ROzUMIESZ EFANA <3
      Ja w sumie mam na jego usprawiedliwienie, że - co chyba widać, on wiedział, że to jest trochę bez sensu bo i tak się nie postara o Marcina, ale z drugiej strony - co zrobić, że go serduszko boli, nie ukryje swoich myśli przy takiej formie narracji :D.
      Co do bycia Hot to Marcin jest bardzo specyficznie Hot, Grzesiu ma pocieszną urodę :D Ale u nich trochę wymogiem w pracy jest bycie hot.

      Bałam się, że Ethan wyjdzie na jakiegoś rozemocjowanego (jak to się pisało???) nastolatka, ale ciesze się, że FAJNY.

      I cieszę się, że rozumiesz Androida, miałam nadzieję, że zrozumiecie, bo myślę, że póki co w opowiadaniu głównie jest przedsstawiona perspektywa Ethana, więc i jego długoletniej bliskiej przyjaźni z Belz, oraz jego negatywnego nastawienia do Androidda. Ale Android nie jest złym człowiekiem i też nie jest wcale mniej ważny od Ethana. Po prostu całe życie byli tylko Ethan i Belz i teraz muszą się nauczyć żyć z nową osobą i czasem iść na ustepstwa. Myślę, że kiedy iuch relacja się zaczynała, też musieli chodzić na kompromisy tylko już tego nie pamiętają.
      Też mi w sumie szkoda Androdida, bo myślę, że on rozumie ich przyjaźń i nawet wie, że tak naprawdę nic mu nie grozi, ale też nie chce, żeby poza wsadzaniem penisa w jej cipkę, dupę albo usta, jego rola jako faceta Belz niczym się nie wyróżniała. Rozumiem go, że chce być dla niej wyjątkowy i nie chce być w trójkącie z Efanem :). Jakby chciał to by jej to powiedział i by się bzyknęli w trójkę, ale nie chce :P./

      Tak, Andro rozumie rolę Etasia w życiu Belz, ale chce być na pierwszym miejscu i ogólnie to Ethan widzi ich jako niezgodne, stare, kłócące się małżeństwo, a tak naprawdę są dorosłymi, kochającymi się ludźmi i Andro nie chce się dzielić. Jak jeszcze miał być pobity Ethan to Andro miał po niego przyjechać i pozwolić mu spać z Belz w łóżku :D. Myślę, że jakby Ethan miał mega doła to by to zrozumiał, przytulanie się na powitanie czy na pocieszenie też by zrozumiał, ale jakieś buziaki czy miętoszenie się non stop czy łapanie za cycki, które po tylu latach dla nich są nromalne, jego rażą. Zwłaszcza że on z nim nie ma żadnej więzi.

      Usuń
    7. Tak, Belz odrobinę się odcięła i trochę odżyła :).

      „Zazdrość Etasia była urocza :D” Cieszę się :D. Jak mówiłam, Ethan trochę wie, że pierdoli i że ktoś może mieć rację ;) Wcale nie uważa że wszyscy mu mają paść do stóp, po rpostu wkurwia sie, że ziemia jest okrągła i nie jak dojedzie na koniec to nie może sobie skoczyć :D #metafory

      (o sztuce)
      „dlaczego to brzmi jak ja?”
      UFF, bałam się że to będzie zbyt wciśnięty na siłę prywatny fragment, ale to brzmi bardzo jak ja :D. Chciałabym robić tyle rzeczy, ale wszystkie wydają mi się jakieś takie banalne.
      Ciesze się, że tak rozumiesz Ethana, a to akurat jeden z tych wpisów, w których ja najmocniej się z nim utożsamiam :D

      Co do pozowania to jeszcze nie wiem jak pociągnę ten temat, ale pociągnę. Belz trochę wiedziała że Ethan się nie zgodzi, no bo kurwa :D. ale zawsze warto spróbować.

      Tak, Daniel miał sprane włosy, dres i białe kropki od maści na pryszcze :D. I był nadal hot. Miał mieć też okulary, ale to innym raziem, bo przerasta mnie tak szczegółowe opisywanie wygląfdu.

      Nie wiem, czy miał ubaw, ale trochę wierzył, że pomoże :D

      Hif opowiada Danielowi o wszystkim, pewnie zdarza mu się opwiedzieć w szczegółach swoją sraczkę czy coś takiego :D. No co, Hif jest trochę obleśny, ni nie poradzę.

      iesze się, że czekałaś, o mały włosy by tej sceny nei było, ale chciałam :D

      „Czemu Daniel się zmieszał, gdy Etan zaczął macać jego klatę?”
      Zerknij do komentarza Lex na koniec ;)

      Tak, Daniel się zmieszał i pierwsze co mu przyszło do głowy to samemu possać ale potem sobie przypomniał że jest w dupie, bo nie umie :D. Etaś oczywiście był zachcywcony, bo jemu nikt nie obciąga to wszystkim się zadowoli, ale Daniel oczywiście, w siebie nie wierzy. Czy kogoś wam to przypomina :D? #jaksarna
      Kocham mniej zajebistą i bardziej wrazliwą stronę Daniela <3

      ogólnie Ethan o tym zapomniał, nie czuł się jak trędowaty, ale na pewno mocno go to teraz zaskoczyło. Bo Efan ma wrodzony talent :D

      „ja tu widzę drugie dno, niestety.”
      Jakie? (bo ja nie wiem, zjebałam coś?)

      „1. Ethan i jego pokłady czułości i troski. 2. Rozmowa z Belz. 3. Zboczony, napalony Etaś ujeżdżający Hifa w szpitalu <3 4. Etaś-szmatek, kurewka i dziwek, który ma zarówno Daniela, jak i Hifa, ale i tak jest zazdrosny <2 5. Ando, który nareszcie walczy o swoje. 6. Poczucie wartości i zajebistości Etana, które jest zależne od tego, co myślą o nim inni. 7. Marcin <3 8. Droczenie się Daniela. Może faktycznie walną sobie trójkąt? 9. Lód w wykonaniu Daniela! „
      Dziękuję za plan notki <3

      Ogólnie co do tego że ma Daniela i Hifa a jest zazdrosny to o kogoś innego pewnie by nie był aż tak zazdrosny, bo ogólnie Ethan jest mocno zafascynowany Marcinem i już go boli dusza, że nie może go mieć, a co dopiero widzi jak Daniel, jedyny facet, który mu okazuje czułość i inne takie widocznie go do siebie przyciąga ;). To nie jest kwestia, że Daniel ma więcej seksów niż on, po prostu Ethan jest zauroczoną pierdołą :D.

      „Odniosłam wrażenie, że w niektórych scenach wpis był mocno chaotyczny, jak umysł Ethana. :)”
      Wiem, może kiedyś uda mi się nad tym popracowac żeby to wyważyć.

      Też tulę balonami, dziękuję za komentarz długi jak... WIADOMO CO.
      WIADOMO, ŻE HIFA.

      Usuń
    8. Tak, opiździałam :D na zdrowie :D

      „Znaczy, ja nie lubię, ale Kat to Kat” - NO WIĘC? :D

      Marcin lubi wszystkich? :3
      HIF NA PEWNO GO KOCHA.

      Hif mógł przytyć w boczki :D <3 no bo takie leżenie w łózku i brak ruchu sprzyja odkładaniu się tłuszczu :D

      JAK TO KTO TO KURWA BĘDZIE CZYTAĆ? Myślisz, że nie chcemy historii Kat?

      Nie bosko, że mama w więzieniu, tylko boski tekst :)


      Ogólnie, jak wspominał Daniel, Gepardziątko nie jest bez uczuć, więc go to ruszyło :) Ethana też by bardziej ruszyło, gdyby był wyspany :D – tak, dlatego lubię, że Daniel opieprzy każdego, kto uzna, że Hif nie ma uczuć. :3

      „ale jak kiedyś wspominałam, on ma potencjał na bycie zboczonym.” - pamiętam to. < tak tylko pytam: ty też? :D >

      „Ethan ogólnie jak tylko zobaczył że Gepardowi się podoba to łatwo nabrał pewności siebie ;)” - cieszę się niezmiernie :d


      „zaśmiałem się i mimowolnie ściągnąłem bluzę.” - ja nie wiem, czy to miał być jakiś przełom, czy coś, ale nie zapomniałam, po prostu wydawało mi się to jakieś takie naturalne w tej sytuacji. :) nawet dla Eciana.

      „Hif lubi ssanie wszystkiego :D” - uszu też?

      „Tak, z Hifem zwykle daje się ponieść, z Danielem daje się być zaopiekowanym :D. Chyba obie rzeczy są dla niego ważne.” < CHRZĄKA GŁOŚNO >

      „Hif finalnie był trochę wniebowzięty, a trochę zszokowany” - to dobrze, że mu się podobało :D

      Ale kto wie czy nie pierdzielną sobie bobo, Anrod by pewnie chciał :D – myślę, że mógłby chcieć. Ciekawe, co Etan na to.

      „Jakby chciał to by jej to powiedział i by się bzyknęli w trójkę, ale nie chce :P./” - trochę szkoda, nie? :D #namiot

      „Belz trochę wiedziała że Ethan się nie zgodzi, no bo kurwa :D. ale zawsze warto spróbować.” - też odniosłam takie wrażenie .

      O matko, serio miał stanik?????

      „„ja tu widzę drugie dno, niestety.”
      Jakie? (bo ja nie wiem, zjebałam coś?)” - no że bez gumki. ;)

      „Wiem, może kiedyś uda mi się nad tym popracowac żeby to wyważyć.” - po co?

      „za komentarz długi jak... WIADOMO CO.
      WIADOMO, ŻE HIFA.” :3

      Usuń
    9. Lubię, jak piździejesz <3

      "„Znaczy, ja nie lubię, ale Kat to Kat” - NO WIĘC? :D" No bo zdziwiłaś, się, że Kat lubi naleśniki z serem :D. Chyba że chodzi ci o naleśnika Isaaca z którego wypływa ser :D

      Tak, nawet na stronie postaci jest, że Marcin lubi wszystkich i wszyscy lubią jego, a dodatkowo jest bi, więc "lubi wszystikich" nabiera nowego znaczenia :D.

      No, miejmy nadzieję, że trochę mu się odłożyło i Hif trochę przytyje, ale niestety jak go znam, to szybko spali, bo on szybko spala :/
      Może chociaż z Daniela zrobię tłuściocha :/ Jakby go tak przestawić na tłuste mięcho... #nie

      Nie wiem, nie będzie zbyt odkrywcza, ale dam tę historię Kat kiedyś ;). Będzie heteroseksualne pierdzenie motylami :D. O, skoro nie ma Ethana sado to może dam im scenę którą kiedyś wyobraziłam sobie z Danielem i Ethanem :D

      "Nie bosko, że mama w więzieniu, tylko boski tekst :)"
      Aaaa. (nie wie czemu, ale fajnie >

      Tak, Daniel zna wrażliwszą stronę Gepardziątka :). Choć ogólnie Hif nie ma ukrytych zbyt wielu dodatkowych den, jest zwykły, nieskomplikowany, ale cudowny :D

      "„ale jak kiedyś wspominałam, on ma potencjał na bycie zboczonym.” - pamiętam to. < tak tylko pytam: ty też? :D >" Nie mam pojęcia, MOŻE, ale nie miałam za bardzo okazji się wykazać może :P.

      Nie miał być jakiś przełom, ale taka pierdoła, bo jak Ecian bez obaw się rozbiera kiedy ktoś może go zobaczyć to już znaczy, że go poniosło (bo ktoś mógł wejść)

      Ssanie uszu jest takie hot <3 <3 <3

      "„Tak, z Hifem zwykle daje się ponieść, z Danielem daje się być zaopiekowanym :D. Chyba obie rzeczy są dla niego ważne.” < CHRZĄKA GŁOŚNO >" WIEM, BĘDZIE :D

      Belz też mogłaby chcieć :). Ethan nie wiem, ale pewnie by miał zakaz zbliżania się do niego żeby go nie wrzucić do zupy przez przypadek czy coś :D

      Ja nie mówię, że akcja z namiotem jest niemożliwa, w sumie gdyby Ethan po pijaku macał się z Hifem a Andron leżał z Belz obok, która też by go po pijaku macała to mógłby się nakręcić i zrobić się hetero-curious :). No a w dupę lubi :D

      Tak, Daniel miał stanik, jak wie, że nie będzie się z nikim ruchał to nosi sobie damską bieliznę pod spodem.

      Aaaa, bez gumki. Ale w sumie oni już sobie obciągali bez gumki :P

      No żeby nie było takiego chaosu w notkach, żeby łatwiej się czytało.

      Usuń
    10. Nie, spytałąm, czy Kat lubi naleśniki z serem, a ty się zdziwiłam, bo "kto nie lubi", a potem napisałaś, że TY nie lubisz. :D

      < idzie oglądać stronę postaci >

      Może chociaż z Daniela zrobię tłuściocha :/ Jakby go tak przestawić na tłuste mięcho... - od mięsa ani tłusczzu się nie tyje :D

      skoro nie ma Ethana sado to może dam im scenę którą kiedyś wyobraziłam sobie z Danielem i Ethanem :D - Etan jako sadysta? <3

      Oj tam, jeszcze się kiedyś wykażesz i będziesz jak Ifn! :D

      No co ty, ssanie uszu jest fajne i przyjemne :D

      < CHRZĄKA GŁOŚNO >" WIEM, BĘDZIE :D <3 <3 <3

      Ando? chyba bi-curious, nie hetero.

      !!!!!!!!!!!!!!!! #stanik różowy? czy niebieski? :D

      Fakt, robili już to bez gumki, ostatnio chyba jestem przewrażliwiona, bo u mnie gumki, u Marcela też :D

      Ale nie będzie chaosu w notkach, jak nie będzie go w głowie Etana :) to możliwe?

      Usuń
    11. Aaaa... E.... Nie wiem o co mi chodziło, ale ja nie przepadam w każdym razie :D. Nie lubię twarożku na słodko.

      Nie wiem, ale nie dam mu mięsa, może dam mu mleko, jajka itp, ale mięsa raczej nie.

      Tak, Etan był sado, ale nie bardzo sadystycznym, ale lubił bdsm, czasmi dla zabawy mógł ulec, ale ogólnie miał kolekcję batów w szafie i poznał Daniela i Daniel był niby takim zboczuchem-lekkoduchem który to się ruchał ze wszystkimi i we wszystkich konfiguracjach a tu Etan jesxcze większy zboczuch :d. I że to też byłby pierwszy monozwiązek Daniela to Daniel nie chciałby go odstraszyć, i tyle romantyczne czułe seksiki a potem Etan wyskakuje z chłostą :D.

      No właśnie mówie, że ssanie uszu jest fajne, kocham sceny ze ssaniem i lizaniem uszu, uszka takie wrażliwe <3

      Nie wiem, słyszałam określenia hetero-curious, takie "hetero, ale ciekawy" :D. Więc w każdym razie chodzi o to. Mógłby dać się raz ponieść.

      Czarny :D.

      Daniel jest przewrażliwiony, ale raczej chyba przy oralu nie korzysta.

      Nie wiem, Etan ma taki charakter po cześci :P. Ale też niestety ja lubię pisać ten chaos i on mniue napędza do pisania całej reszty, na nim się rozkręcam itp, więc nie wiem jak pisałabym be tego :(

      Usuń
    12. Ale mnie chodziło o ser, nie twarożek. :D dla mnie naleśniki z serem=z żółtym serem. :D twarożek nie.

      Może jakiś sen Etana, w którym jest sado i chłoszcze Daniela, a potem Hifa? :D i liżą mu stopy i wszystko inne? :D

      nie ogarniam hetero-curious, to jakby być ciekawym, jak to jest być hetero. bez sensu, nie?

      chodziło mi o to, że niektóre momenty notki skojarzyły mi się z chaosem np. mojej hipo (znaczy, nie hipo, tylko wpisu hipo). o taki chaos chodziło :)

      Usuń
    13. Dla mnie naleśniki z serem = słodkim twarogiem, nie jadłam nigdy z żółtym serem i nie spotkałam nikogo kto by jadł :D.

      Nie wiem, może? :D < myśli > W ogóle chciałabym

      Nie wiem, ale spotkałam się z tym określeniem i w sumie mi pasuje, bo ja to rozumiem jako, że jest hetero, ale jest ciekawy innych kombinacji, chociaż bi-curiois też mi pasuje, po prostu na innej zasadzie.

      No wiem, ale rozumiem, że może źle się czytać.

      Usuń
    14. Szukam definicji i wychodzi mi na to że homo-curious i hetero-curious to to samo, więc już w ogóle mi sie pieprzy :D

      Usuń
    15. dla mnie curious=być ciekawym czegoś, czyli hetero-curious to może być np. gej? :D albo lesbijka. Ale może czegoś nie wiem.

      To u nas zawsze były z żółtym serem. Twarożku i twarogu nie lubię, więc mówię im zdecydowane nie :D #twarde i stanowcze nie :D z twarożkiem to do ayami.

      Serio, jestem w szoku, naleśniki z żóltym serem i szynką to najlepsze, co może być.

      Usuń
    16. Teraz patrzę i coś mi się popieprzyło, ale widziałam podział na hetero-curious i homo-curious. Tylko nie wiem czy hetero który jest ciekawy innych rzeczy, czy gej, który jest ciekawy hetero :D Ale masz rację, bi-curious jest mniej skomplikowane ;)

      To ja nie lubię twarogu na słodko i dla mnie słodka bułka z serem czy naleśnik z serem to znaczy z twarogiem i już :P

      Najlepsze są z nutellą, bitą śmietaną i truskawkami, nie pierdziel.

      Usuń
    17. Zapomniałam pozachwycać się paniką Daniela, więc zrobię to teraz: nie wiem, czemu nie skapnęłam się, że może chodzić o stanik (MOŻE DLATEGO, ŻE OSTATNIA NOTKA BYŁA ZIMĄ???), widocznie zapomniałam, bo bardzo skupiałam się na Ecianie. Ale faktycznie, spanikował, nawet padł przed Etasiem na kolana, gotowy ssać, choć ma traumę. :D co ten strach robi z ludźmi.

      Usuń
    18. No widzisz, może dlatego :D. Ale spoko, Ethan też się nie skapnął, więc równie dobrze to mogło być niedopowiedziane, być tajemnicą i tylko takim mrugnięciem okiem w stronę tego, kto zgadnie ;). Tak, pewnie mógłby powiedzieć, że musi do łazienki i wrócić golutki, ale mu na moment przypociło mózg i padła na kolana i zaczął robić loda, chociaż nie umie i nie lubi :D. Dokładnie tak było, chociaż nie chciałam zrobić go uroczo panikującego za bardzo :/.

      Usuń
    19. ja się skapnęłam, że to stanik! :D ha!

      w ogóle skończę pisać notkę (zapewne niedługo) i ogarnę obrazek :3 więc czekaj!

      Usuń
    20. Dziękuję :) Też bym narysowała, ale nie umiem :(

      Usuń
  4. To jest arcydzieło
    Brawa na stojąco, czerwony dywan
    Wybacz jest em w za dużym poruszeniu żeby napisac coś sensownego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, balkonie :) Nie nazwałabym arcydziełem, ale z kilku scen jestem akurat NAWET zadowolona :D

      Usuń
  5. Napisałam komentarz.
    Zresetował mi się komputer.
    Muszę napisać wszystko od nowa.
    Zaraz mnie coś trafi.

    Jezdem! (Punktualnie jak zawsze).


    "zjadał widelec za widelcem." - Ja wiem, że ludzie jedzą różne dziwne rzeczy - bycze jądra, pająki, świnki morskie... Ale żeby wpieprzać sztućce? :O

    A dupa w nocy znowu wpada w histerię i łapie fazy...

    I znowu...

    Jezu... Jaki on jest łatwowierny, infantylny i irytujący... Zaryzykuję stwierdzenie, że jest większą dupą w nocy, niż Vince...

    "Jazu, co za ulga." - Jezu? Jazzu?

    "Boże, kiedy ja przestanę robić z siebie idiotę?!" - Jako domorosły Wróż Maciej mogę założyć, że nigdy. :D

    "- Ethan, mówię, ci żebyś nie zamulał, ale nie przejmuj się nim, bo nie wie co ze sobą zrobić.
    - Dzięki - rozpłynąłem się.
    KOCHANY." - No.... Jakby miał 16 lat. Infantylnie, że brak słów...

    "To było dziecinne i irracjonalne, ale miałem wrażenie, że za moment coś roztrzaskam. " - Brawo ty! W końcu sam odkrył swoją dziecinność!

    "Spokojnie, boidupo" - <3

    "Jak głupim trzeba być, żeby geja posądzać o o dopieranie się do czyjejś dziewczyny?!" - "o o " - O o o o ! :D I chyba "dobieranie", nie "dopieranie"? ;)

    "- Nie chcę się nikogo zbliżać - odparłem niedbale. " - DO nikogo.

    "Tak to działa. Po co się u
    Popiłem nerwowo piwo i poczułem, że zbiera się we mnie złość." - Ale, że "u co"?

    Nie wiem... Może ja jestem jakaś dziwna, ale on jest tak irytujący, a jego postępowanie tak nieracjonalne, że nawet jak jest w czarnej dupie, to mi go nie żal, bo sam się w to pakuje... Mało tego. Mam ochotę podejść i mu nakopać do dupy, a przynajmniej walnąć czymś ciężkim, żeby rozum wrócił i żeby się przestał tak cholernie użalać nad sobą, jęczeć, stękać i babulić. Wrrr...

    "Bałem się, że wyjdzie na to, że za dużo narzekam. Że się nad sobą użalam. Że powinienem coś ze sobą zrobić, ale tego nie robię." - Brawo za odkrycie miesiąca. (W tym miejscu wszyscy zaczynają klaskać, wchodzi chór i fanfary, a w tle wybuchają fajerwerki).

    "Odetchnąłem z ulgą, bo poczułem trochę się ożywił." - Poczułem. Trochę. Się. Ożywił. Hmm... I o co tu biega?

    'Przysunął twarz j bliżej, a ja poczułem, że mocniej bije mi serce." - Bez "j".

    No. Nie wiem, jak to podsumować, nie licząc tego, co napisałam wyżej, że typ mnie drażni.

    Przypominam, że 150 lat temu pojawił się pierwszy rozdział dalszych przygód Vincenta i spółki:
    never-tear-us-apart.blog.pl
    A dziś/jutro powinien pojawić się drugi.

    ~Arco Iris, jak zawsze niezawodna w odnajdywaniu błędów i literówek. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, zorientowałam się, że drażni :D. Musisz nienawidzić wszystkich ludzi z depresją albo nerwicą :D. Z jednej strony rozumiem, a z drugiej to nie dość że moje dziecko to jeszcze moja psychiczna bratnia dusza, więc no :)

      A "Jazu" w sumie finalnie nawet mi się podoba :D.

      Usuń
    2. Zaraz nienawidzę. Jak ktoś ma depresję to siedzi w domu i się zamyka w sobie, a nie stęka i rzęzi 24/7. W takim stężeniu to jest po prostu skrajnie irytujące.

      ~Arco Iris

      Usuń
    3. Ethan raczej nie ma depresji, ale akurat u niego większość narzekania to raczej myśli niż stękanie jawne, a przecież mózgu sobie nie wykroi :D. Wiem, że byś chciała, nie ma tak dobrze :D

      Usuń
    4. Kurczę, przynajmniej jakaś akcja by była. :D Chociaż jak tak patrzę na jego tok myślenia to bym się nie zdziwiła gdyby się do tego posunął. :P Weź mi powiedz - Vince jest tak samo irytujący czy tylko ja tego nie widzę? :D
      Liczę z całego serca na twój komentarz. <3 Twoje domysły zawsze uruchamiają u mnie procesy twórcze i może napiszę coś szybciej niż po dwóch miesiącach. (Twojego rekordu nie pobiję).

      ~Arco Iris

      Usuń
  6. zablokowałaś komentarze i na stronie z rozdziałami i postaciami, więc napiszę tutaj

    robiłam porządki, więc link do fanfika się zmienił:
    http://lexidee.blogspot.com/p/niebieski.html

    OdpowiedzUsuń
  7. BABI, usunęłaś fejsa czy cię zablokowali?

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobry wieczór!
    Chcesz poćwiczyć swoje pisarskie umiejętności i przy okazji wygrać książki, upominki, reklamę bloga i grafikę? Tak? W takim razie zapraszam Cię serdecznie do konkursu literackiego „Już nie zapomnisz mnie”
    www.przedwojenny-konkurs.blogspot.com
    Wystarczy napisać opowiadanie o dowolnej tematyce do 5 stron i… co dalej? Dowiedz się szczegółów, czytając regulamin na blogu.
    Niech pamięć o naszych artystach nadal trwa, a osoby lubiące pisać – doskonalą swe pióro!
    Pozdrawiam ciepło!

    Ps. Przepraszam za autoreklamę, lecz nie znalazłam innej zakładki. Wiadomo, jak trudno jest się zareklamować. A może akurat Cię zainteresuje konkurs?

    OdpowiedzUsuń